wtorek, 11 października 2011

Czas ucieka jak szalony...

Na wstepie musze sie wyzalic ze powoli przestaje mi sie podobac pomysl tego bloga... Chodzi glownie o to ze musze sie przestawiac z jednego myslenia na drugie co powoli staje sie nie tyle trudne co meczace... Tak przyznaje sie tak wygodnie mi sie juz mysli po angielsku ze latwiej mi nie zaczynac budowac zdan w jezyku ojczystym ;) Jak juz jestesmy przy tym temacie to wam sie tylko tak pochwale ze od jakis 2 tygodni snie po angielsku i jest to delikatnie mowiac smieszne a conajmniej dziwne.

O wiem co chcialam powiedziec... jesli macie jakiekolwiek pytanie dotyczace wymiany prosze o maila a nie pytania w komentarzach bo jest to miejsce nieodpowiednie na takie sprawy.

Nie pisalam dosc dlugo bo nie bylo za bardzo co do pisanie. Nie to zeby sie nic nie dzialo - wrecz przeciwnie, ale czasem, tak mysle, dobrze zostawic pewne sprawy dla siebie i ich nie wystawiac na publike ;)  W kazdm razie daje znac ze zyje, wszystko w porzadku i w ogole ;)

Z ciekawostek zaliczylam chinska knajpe rodem z Zakreconego piatku. Lampiony, stoliki, witraze i kelnerzy.... Mieli chyba jeszcze zabawniejszy akcent niz ja :P
Bylam takze w muzeum Indian Pierwotnych i to tez byla niezla frajda. Zobaczyc jak oni zyli i sobie radzili kiedy normalny ( mam na mysli raczej XXI wieku) czlowiek nawet nie potrafi stworzyc sobie takiego obrazu w glowie.

A w ostatni weekend mialysmy pizama party z Le z Brazyli i jej host siostra. Robilysmy dynie na halloween i mnostwo innych rzeczy ;) Postaram sie dodac zdjecia na facebooka jak najszbciej albo moze od razu powiem prawde jak mi sie bedzie chcialo :P

Na swoje wytlumaczenie mam tyle ze skonczyl nam sie sezon plywacki co sie rowna tylko z tym ze nie mamy juz regularnych zawodow z innymi szkolami natomiast zaczely sie jeszcze bardziej rygorystyczne treningi przygotowujace do mistrzostw stanu wiec chodze jak niezywa.

W tym tgodniu przepadan mi niestety/na szczescie moj homecoming... Ale spedze najprawdopodobniej fantastyczny czas z fantastycznymi ludzmi w fantastycznym miejscu. Juz sie nie moge doczekac!!! A dodatkowy plus jest taki ze nie bede w piotek i polowe czwartku w szkole!!! Tak na pocieszenie dodam tyle ze po powrocie z camp'u mamy tydzien przerwy jesiennej ;) Ale nie powinniscie zywic zlych uczuc o to w koncu to nie moja wina ;))

Niby chcialabym napisac wiecej rzeczy ale z drugiej strony zdaje sobie sprawe ze albo nie powinnam albo nie wypada wiec napisze jeszcze tylko takja refleksje ze ostatnio przerazilam sie nie na zarty. Otoz okazuje sie ze jestem juz tu dwa miesiace i to jest takie strasznie i przepotwornie przykre, dlatego ze czas leci za szybko tak mi sie wydaje. W kazdym razie zrobilo mi sie przykro bo pomyslalam sobie ze bede tu juz tylko 9,5 miesiaca a nie 11.5 jak to bylo kiedy tu przyjechalam. Ale z drugiej strony to dobrze poniewaz dostalam swego rodzaju kopa do wykorzystania tego czasu dokladnie jak chce. Obiecuje napisac kolo poiedzialku jak bylo na obozie i najprawdopodobnie wtedy dodam fotki. Trzymajcie sie cieplo!!

I chcialam jeszcze tylko przekazac mojej najlepszej pod sloncem rodzince ze bardzo mocno was kocham ;*