środa, 21 września 2011

Flagstaff, dzungla i inne sprawy.! CD2

Zeby nie robic wielkich zaleglosci zmobilizowalam sie i dokoncze wczorajsza notke.

Tak wiec jak wspomnialam bylysmy we Flagstaff. Zdjecia na facebooku dodane wiec nie bede sie w to bawic tutaj. A wiec od poczatku: wyjechalysmy zaraz po szkole czyli kolo 15. Droga byla ciekawa ale nie jak to bywa na wycieczkach szkolnych najlepsza ;) Zajechalsmy kolo 19, zanim sie ulokowalsmy, rozpakowalsmy  i tego typu sprawy zeszlo nam do 9, nastepnie gralismy w gry planszowe bawiac sie jak male dzieci i naprawde byla niesamowita atmosfera. W sobote rano wyruszylismy na caly dzien z domku, zeby zobaczyc jeden z milona roznych rodzajow kanionow jakie sa w Az. Byl to rodzaj kanionu z szarej skaly, ktora wygladala tak tylko z daleka, a podchodzac blizej byl to kolor paskowy czego totalnie nie ogarniam ;)
Taka niesamowita informacja- w skale byly wydrazone pomieszczena, gdzie zyli ludzie przed tysiacam lat- i tu odezwala sie moja druga strona wnetrza- ta lubiaca rozmyslac nad zwyklymi sprawami, ktore jednak po blizszych ogledzinach sa niezwykle. Otoz chodzi o to, ze ja tam bylam, niedawno, w 2011r i zachwycalam sie pieknem przyrody, a ludzie widzieli to juz tysiace lat przede mna, tez sie tym prawdopodobnie zachwycali, a co najwazniejsze prowadzli tam swoje normalne, codzienne zycie...
Po tej wyprawe ruszylismy na zwiedzanie, a raczej blizsze poznanie downtown. Bylo to miejsce jak na westernach, takie same puby, sklepy, ulce- przepiekna czesc miasta pomimo tego, ze ze spalinami, tlumem ludzi i innymi ludzkimi wymyslami. Zostalo zrobione w przeciagu godziny ponad 300 zdjec na kazdym aparacie, no ale niestety a moze na szczescie wieksza wiekszosc nie nadaje sie do publikacji, gdyz moze zagrozic i tak juz nadszarpnietej opini i podwazyc zdrowie psychiczne osob znajdujacych sie na tychze zdjeciach ;)

I tak nam zeszlo, wspomne jeszcze tylko o smiesznej sytuacj jaka miala miejsce w pizzerii- otoz zamowilismy pizze (no co innego sie tam robi??) i kelner pyta sie jakie chcemy dodatkowo sosy. Wiec ja z brazyljka, ze chcemy ketchup- i w tym momencie wszystkie oczy skierowaly sie w nasza strone z wysoko uniesionymi brwiami ;) Oni nie jadaja pizzy z ketchupem, gdyz jest juz tam przeciez sos pomidorowy :P


Wczoraj byly zawody plywackie, a przy okazji z racji tego ze bylo to ostatnie domowe spotkanie- bylo male swieto seniorow- mlodsi zrobili nam plakaty, przygotowali muffinki (maja nieziemskie muffinki ;)), kwiaty i inne bajery :



I jak da sie zauwazyc napredce zmieniane moje imie, poniewaz kazdy mysli ze pisze sie je przec C :P

Po zawodach ruszylismy do pizzeri ( tak wiem znow, ale oni zjadaja mnostwo pizzy:P). Tylko ze to nie byla taka zwyczajnie normalna- to byla typowo dziecieca pizzeria ;) Przygotowane zabawki, gry, ktore zjadaja multum kasy i takie tam. Ale zabawa byla przednia ;D Widac powroty do czasow  dzieciecych nie sa takie zle ;)

Dzis byly urodziny Savonna'y wiec zrobilam tort czekoladowy. Osobscie uwazam, ze nie byl niewiadomo jak cudowny- jednak odczuwalo sie ta podwojna chemie w skladnikach, natomiast pozeracze mojego dziela byli zachwyceni i zazyczyli sobie tego typu niespodzianke na swoje wlasne urodziny;)


_____________________________________________________________


Nadchodzi w zyciu kazdego czlowieka taki moment, ze pojawia sie na jego drodze druga osoba, ktora przewraca uporzadkowany swiat do gory nogam i sprawia, ze stajemy sie zupelne inna osoba. Nic nie jest juz takie samo jak bylo wczesniej, my nie jestesmy tacy sami. Potrafi ci ktos taki dac nesamowicie duzo z siebie a ty pozniej tylko siedzisz i zastanawiasz sie dlaczego ona to robi. I tak naprawde nie ma znaczenia czy bedzie to chlopak czy dziewczyna, czy bedzie to rowiesnik czy osoba starsza o 20 lat. Zmienia twoje zycie i koniec, nie wiesz jakim cudem ale potrafi sie ona stac najwazniejsza osoba w twom zyciu, poniewaz ryzykuje, dajac ci siebe, odkrywajac swoje wnetrze, wyrzucajac na swiatlo dzienne najbolesniejsze a zarazem najwazniejsze dla niej sprawy z nadzieja, ze zrobisz to samo- a ty to robisz i wiesz, ze mozesz jej zaufac ;))

Flagstaff, dzungla i inne sprawy.!

Na poczatku zaznacze, ze niektore bledy w poprzedniej notce byly specjalnie ( tak na pamiatke znajomosci z Marta B. :)), a te ktore nie byly specjalnie.. no coz bardzo przepraszam. Postaram sie jak najlepiej pisac kolejne posty. Zostalo mi rowniez zarzucone ze moj jezyk staje sie ubogi i plytki, ale tu chodzi o to ze w tym momencie jestem juz na angielskim mysleniu i moje pisanie wyglada jakos tak, ze tlumacze na polski to co mowie na codzien po angielsku. Nie wiem czy zrozumieliscie bo sama chyba nie rozumiem tego co naisalam... W kazdym razie chodzi o to ze ich jezyk jest plytki, bardzo plytki - uzywaja caly czas tych samych slow do opisu miliona roznych rzeczy i tematow. No i kolejne, chyba ostatnie na dzis, sprostowanie, ze opisuje negatywy. Otoz chodzi o to ze negatywne sprawy jakos latwiej opisac niz te pozytywne... Negatywne mozna oddac bardzo latwo za pomoca slow i kazdy zrozumie natomiast z pozytywna strona wymiany jest gorzej... Staralam sie juz nie raz i jak sluchalam tego co wyplywalo z moich ust wydawalo sie takie zwyczajne - a zwyczajne absolutnie nie jest!!
Jak juz jestesmy przy temacie niezwyklosci to znienawidzilam ostatnio szczerze zdjecia!! Jestem poirytowana jaki aparat jest niedoskonaly!! Nie umie oddac nawet w 50% tego  piekna przyrody, ktore czlowiek moze zobaczyc na zywo! Jest to takie jakies.. no nie wiem... bez uczucia, tak mi sie wydaje. Jak cos oglada sie na zywo to ma sie takie uczucie w srodku, takie indywidualne chyba, bo nie moge stwierdzic co inni czyja jak widza dokladnie to samo co ja ale  kazdemu towarzysza jakies uczucia, a zdjecia sa tego calkowicie pozbawione.

Bedac przy irytacji napomkne jeszcze tylko o irytacji skierowanej w kierunku mojego nauczyciela historii. Musze to napisac bo to uczucie sie klebi we mnie i czasem mam ochote sprzeniewierzyc sie ich mentalnosci bycia milym i powiedziec mu co mysle... Chodzi mianowicie o to, ze koles jest jak sciana. Mowie mu ze nie jestem w stanie napisac testu bo go nie rozumiem. Na to w odpowiedzi slysze ze to jest niemozliwe poniewaz moj angielski jest fantastyczny i tak ciezko mu zrozumiec, ze moge z nim pogadac normalnie ale nawet moj slownik nie posiada historycznego jezyka uzywanego na lekcji, nie wspominajac o mnie. Jakby nie bylo, czego sie spodziewalam? Zawsze byl to moj znienawidzony przedmiot :P


A teraz troszke o tym co sie wydarzylo od ostatniej notki. We wtorek byl zlot STUGO albo chyba po polsku stugow? z calego dystryktu w liceum Village Vista. Bylo to cos nieprawdopodobnego ( i wlasnie o to mi chodzi- chce wam powiedziec jak bylo ale slowa nie potrafia tego pokryc ;( ). Wladowalismy sie nasza 20 do 17 osobowego busa i ruszylismy w droge ktora trwala ok 30min, co nie jest absolutnie tragicznym wynikem, biorac pod uwage rozmiary Phoenix. Powital nas ogromny napis na szkole : WITAMY W DZUNGLI - byl to temat przewodni spotkania, w zwiazku z czym mielismy sie przebrac za zwierzeta dzungli:





No tak niektorzy poszli na latwizne :D

Samo spotkanie wygladalo tak, ze byly okrzyki, tance w "amerykanskim stylu", rozmowy o budowaniu relacji miedzyludzkich i takie tam. Padaly pomysly jak urzadzic homecoming i prom, a takze jak zagospodarowac lunch w szkole, muzyka i te sprawy...

Pozniej mielismy zawody, a reszta tygodnia uplynela mi standardowo: szkola treningi duzo smiechu i nowych slowek, zwrotow itp.;)

W weekend bylam w Flagstaff z Leticia z Brazyli i jej rodzinka. Widoczki jak u nas w gorach tyle ze na termometrze 38 stopni ;) niesamowicie spedzony czas, zaciesniona przyjazn i rozmowy o wszystkim...

a teraz juz jestem tak zmeczona ze reszte opowiem nastepnym razem.

sobota, 10 września 2011

15 min w godzine ;)

no tak jakos tak wyszlo ze przegapilam posta na moj miesiac za granica :P

Ale jakos tak nie bylo na to czasu poniewaz moja "miesiecznice" spedzilam w innym high school, gdyz, iz, poniewusz... mielismy zawody. Mamy takie fajne (albo i nie bo w koncu z wplecionym kolorem pomaranczowym ;P) kostiumy kapielowe i ogolnie caly ekwipunek w barwach szkoly (pomaranczowy i niebieski). A wlasnie jakos tak na marginesie wspomne, oni maja pzika do identyfikowania sie z tym gdzie naleza... Do kazdej najmniejszej grupy maja t-shirty itp, a co wiecej nie nazekaja tylko nosza to z duma. Takze tym sposobem mam juz koszulki: STUGO, seniora, szkoly, druzyny plywackiej, taa jezcze maja nam zalatwic yearbooka i zapewne jak po sezonie zmienia sie sporty do zmienia sie ubrania a raczej dojda;p No nic, niewazne.

O czym to ja mowilam?? No tak zawody... My mielismy barwy pomaranczowe a Moon Valley High School mial niebiekie.. no i uwaga... tak, oczywiscie ze wygralismy ;))

Poza tym co wiecej?? Zafundowali mi na moja "miesiecznice" najlepsza pizze pod sloncem ( mowie powaznie lepszej jeszcze w zyciu nie jadlam ;)). A i wiecie co jest ciekawe?? Skoro mieszkalam ten tydzien z moja druga host rodzinka moge stwierdzic jasno i klarownie ze to jest zabawne :P Pierwsza rodzinka zaraz po przyjezdzie powiedziala mi ze zna najlepsza knajpe z meksykanskim jedzeniem i najlepsza pizzerie i o dziwo jak tydzien temu przybylam do tego domu uslyszalam dokladnie to samo :P haha  co najlepsze zadne miejsce sie nie pokrywa... No wiec tak  jesli chodzi o pizze moge stwierdzic ktora lepsza ale niestety nie zrobie tego z daniami meksykanskimi poniewaz oni maja taki ogromny wybor a ja z mojej wrodzonej ciekawosci chce sprobowac wszystkiego... no tak po prostu jeszcze nie zdublowalam zadnej zeby stwierdzic ktora lepsza ;))

no to takie na czasie :) oni maja bzika na punkcie country a ja jakos tak nie narzekam.

Coz wiecej? Wczoraj bylam na naprawde duzej grze footballowej i niestety opuscilam nasza szkolna gre ale chlopaki wygrali i bez tego wiec nie za bardzo jest sie czym martwic :P
No wiec byla to gra pomiedzy Sun Devil i Missouri.. (tak tu rowniez nie pozostawie zludzen... Sun Devils czyli nasza druzyna wygrali 37:30). To bylo naprawde niesamowite uczucie... wiecie mowi sie ze polscy kibice to najlepsi kibice... moze cos w tym jest ale Amerykanie kochaja football, to nie jest tak ze chodza na mecz kibice- tu chadza na mecze cale rodziny i oni to naprawde kochaja!!! Musze sie przyznac ze od czasu kiedy zaczelam sie orientowac o co w tym naprawde chodzi ( a nie widziec tylko pelnych przemocy, napakowanych, rzucajacych sie na siebie kolesi) sama zaczelam sie wciagac i podoba mi sie to coraz bardziej.. Poza tym juz wiem jak sie musieli czuc grecy i rzymianie w starozytnosci na igrzyskach olimpijskich, jaki tam musial byc chalas :P Jeszcze nigdy w zyciu nie slyszalam takiego ryku jaki towazyszyl tej grze... Tak, to bylo fajne.
A no i jak sie okazuje pojecie czasu jest jednak bardzo wzgledne.. Otoz okazuje sie ze jednak 15 minut moze trwac godzine a nawet wiecej- wczoraj jedna z czesci grzy ( teoretycznie 15-minutowa ) trwala 1h13 min. No to bylo naprawde bardzo ciekawe przezycie;p

Wrocilismy do domu kolo 1 w nocy.. Cala gra trwala 4 godziny ale bylo warto. No i wygrali nasi- co sie tez liczy prawda? aaa no i jeszcze jedno- nie ma chamstwa! Oczywiscie byli i tacy ktozy wypili cos wiecej niz wode przed meczem ale nie zachowywali sie tak jak robia to ludzie na meczach nogi w  Polsce- nie wazne czy sie znamy czy nie kazdy kto kibicuje tej samej druzynie jest dla siebie mily i zyczliwy- jesli chodzi o kibicow przeciwnej druzyny nie moge stwierdzic bo siedzieli po drugiej stronie..

No i tak to wszystko wyglada;p

Nastepny tydzien zapowiada sie jakze ciekawie i tu pojawia sie problem bo powinnam byc w 2 miejscach na raz :) poniewaz we wtorek mamy zjazd wszystkich uczniow ze Stugo z Phoenix caly dzien.. gdzies ;) nie wiem dokladnie gdzie no ale nawet jakbym wiedziala to by to wam wielkiej roznicy nie zrobilo :P a po szkole mamy rowniez zawody plywackie na ktorych rowniez powinnam byc..
ale to dopiero we wtorek nie ma sie co martwic za wczesnie prawda?? ;) a w weekend wybieram sie z Leticia i jej host rodzinka do Flagstaff- tak wiem i naprawde mi tez jest niesamowicie przykro z tego powodu ze opuszcze szkole :P

Doszlam rowniez do porozumienia z panem od historii ze nie bedzie mi dawal ocen.. jako jedyny mial z tym problem poniewaz na marketinku dalo sie pogodzic moja kiepska znajomosc jezyka specjalistycznego z rysowaniem i photoshopem i tym sposobem moim zadaniem jest projektowanie albo na kartce albo na komputerza dokladnie tego czego zapragnie moj nauczyciel, np. ostatnio byla to deska snowboardowa - i wyszla mi naprawde calkiem niezla- az sama bym chciala taka miec ( no bo w koncu robilam to pod siebie, jakby nie bylo ;P) na angielskim dostalam lekture, a do niej plyte z audiobookiem i film- nie musisz rozumiec ogladnij film i sledz wzrokiem to czego sluchasz;p no czemu nie w kazdym razsie fajny sposob do nauki wymowy ;P ksiazka jakby nie bylo dostarcza mi nielada rozrywki przy tlumaczeniu (" nie musisz jej tlumaczyc" no ale wiecie moja wrodzona ciekawosc;p) poniewaz jest to stara ksiazka no wiec i stary jezyk, stare sformulowania... fajna sprawa.

Jesli chodzi o szkole oni maja naprawde latwa szkole- ograniczeniem dla mnie jest jedynie jezyk- wrecz smieszna mozna by rzec... piszac test moga zagladac do ksiazek notatek czy pracowac w parach, nauczyciele nie maja nastawienia znalezc cos czego sie nie douczyles ale raczej chca sprawic zeby nauka byla przyjemnascia i zebys mial ochote na wiecej.. I jak na moj gust to ma sens..

Szalenie mi sie podoba jak ludzie zaczynaja wykrzykiwac ze to jest genialne i ze oni tez tak chca jak sie dowiaduja ze jestem wymiencem, aaa no i standartowe pytanie: po jakiemu mowisz?? haha nie maja pojecia  swiecie. Przykladowo jest w szkole jakis chlopak z Serbi ( przeprowadzil sie jak mial 7 lat ale mowi po serbsku) no i podchodzi do mnie inny chlopak i mowi ze mozemy sobie pogadac, no wiec ja sie pytam po jakiemu? na co on no po waszemu. no wiec ja ale przeciez my nie mowimy w tym samym jezyku... i tu jego zdziwienie: jak to nie? przeciez jestescie z Europy!! Tak tak tez mialam z tego niezly ubaw;)

wtorek, 6 września 2011

Zle ze mna..

No wiec pozmienialam troche przedmioty ale jeszcze nie do konca jestem zadowolona... Ekonomie zastapilam historia i uwaga!! Uchodze za najmadrzejsza w klasie pomimo tego ze wszyscy znaja moje stosunki z tym przedmiotem :P Otoz wlasnie bierzemy ustroj polityczny starozytnej Grecji i Rzymu.. no wlasnie ;) udalo mi sie rowniez zmienic angielski na inny poziom ( gdyz poniewaz jakas madra osobistosc wyczytala w mojej aplikacji ze lubie czytac i dala mi English Reading- gdzie sie tyklo czyta ksiazki a pozniej pisze na ten temat eseje- a nie przyszlo jej do glowy ze lubie to robic ale np po polsku??) i teraz przynajmniej wiem o co na lekcji chodzi

Ale tak nawiazujac do tytulu... zle ze mna... nadszedl wrzesien, jestem tu juz miesiac i sie zaczelo.. dopadla mnie taka ogromna tesknota, taka naprawde niewyobrazalna tesknota
za matematyka..
Tak ja tez zaczynam sie obawiac o swoje zdrowie psychiczne a co najwazniejsze nie tylko ja ale takze moj consoler w szkole- kiedy jej powiedzialam ze chce jeszcze zmienic gotowanie na matematyke ( nie biore innych przedmiotow pod uwage bo za bardzo je lubie) popatrzyla sie na mnie z niedowierzaniem i zapytala : wiesz ilu uczniow ktorzy maja matematyke dalo by sie pociac za gotowanie?? No coz, ale to w koncu oni ;p


Ta szkola jest dziwna;p nie dosc ze nie zdaja sobie sprawy ze na barwy szkoly wybrali najgorszy kolor pod sloncem to jeszcze chca zeby w nim chodzic w kazdy piatek (jesli nie masz go na sobie to nic nie szkodzi ale lepiej jakbys mial...)


poza tym na lekcji samorzadu ambitnie zrobilismy plakaty dla wszystkich przedzialow wiekowych, no ale wiadomo ktory wyszedl nam najlepiej, prawda?? ;P



w rzeczywistosci wyglada jeszcze lepiej;p

Padly pytania o jezyk i centra handlowe...
Otoz centra sa przerozne, od malych, przyjemnych... po ogromne i mega ogromne ktore w brew pozorom i polskim realiom im wieksze tym przytulniejsze... Powaznie i nawet zakupy tak nie mecza jak w polsce ;)

A jesli chodzi o jezyk to no coz... ktos zaczyna ze mna rozmowe a ja na wstepie ze jestem wymiencem i nie mowie po angielsku, ale dziwnie kazdy to olewa i gada ze mna normalnie i o dziwo jestem w stanie przeprowadzic kilkugodzinna rozmowe i na kazdy temat...
Niby nie potrafie powiedziec tak ten miesiac tutaj dal mi cos jesli chodzi o jezyk ale jak zaczynam rozmawiac czy pisac czy cokolwiek to moge zauwazyc ogromna roznice zarowno w jezyku jak i w swobodzie mowienia pisania czy myslenia..
Co gorsza o wiele latwiej przychodzi mi myslec po angielsku, konstruowac zdania itp. co w sumie moze na czas pobytu tutaj jest dobre.
Nie powiem bo wraz ze wzrostem ilosci slowek ktore poznaje zwieksza sie rowniez moja chec na poglebianie znajomosci tegoz jezyka wiec translator stal sie moim najlepszym przyjacielem. Wiadomo ze jest to inny jezyk niz w szkole ale przeciez wlasnie o to chodzi o kontakty miedzy ludzkie a nie papierek. Podoba mi sie szalenie jeszcze to ze potrafie jednoczesnie pisac np. tego posta po polsku i rozmawiac z moja rodzinka i nie musze juz zbierac mysli zeby przechodzic z jednego w drugi tylko dzieje sie to jakos tak naturalnie... nie odbieram tego jakbym poslugiwala sie dwoma jezykami tylko jednym... To jest naprawde fajne ;))

Hmm.. poza tym mam tu kilku bardzo "ciekawych" chlopakow ktorych w zaden sposob nie idzie zniechecic... ale pisze o tym tylko dlatego ze po prostu mialam dzis mega smieszna sytuacje... jak juz ktorys dzien z rzedu zaczynaja rozmowe, no i padlo pytanie czy ide pozniej do collage'u. Nie wracam do Polski! Nie rob tego!!! nie martw sie o nic tylko zostan juz my sie toba zaopiekujemy... No coz chlopaki maja po 16 lat ale tak tez mozna czemu nie;p

Mowilam wam juz o lodach?? Sa genialne i to w kazdym smaku jaki sobie wymyslicie i maja miliony miejsc gdzie mozna je dostac a co jedno to lepsze.. a no i rozmiar oczywiscie... mala galka to jak hmm 4 nasze?? jak nie wiecej..  ale oni tu wszystko takie maja;p 

Co poza tym? moj tydzien wyglada atak ze ide do szkoly pozniej jade na zawody robic zdjecia ( z racji yearbook'a) a 7-9 mam trening po czym wracam tak padnieta ze ide spac ( oni maja niemilosiernych trenerow ktorzy nie rozumieja sformulowania ja juz nie dam rady przeplynac wiecej ;p.. ale moze to i dobrze - jak to Jacek stwierdzil bez takiego trenera nie bylabym w stanie robic tego co robie) W weekendy zazwyczaj mam czas dla Jennifer ( mojej consoler z Rotary) wymiencow no i oczywiscie uroczych Amerykanow... Z nimi naprawde nie idzie sie nudzic.

To byloby chyba na tyle ;) jak na razie.. Poza tym pojutrze bedzie rowny miesiac. No i juz dosc chwalenia sie;))




P.S.  haha Oskar masz racje oni sa smieszni jak staraja sie wymowic moje imie ( i inne wyrazy tez ktorych rowniez ucza sie bardzo ochoczo i z wielkim zapalem) ale nik tak uroczo nie jest w stanie kaleczyc mojego imienia jak ty :p

(moze byc tak czy jeszcze bardziej ci poslodzic?? xD)

niedziela, 4 września 2011

Teddy bear

Mozecie to sobie wyobrazic?? Juz prawie miesiac tu jestem... To jest takie dziwne troche. Bo jakby nie patrzec to z jednej strony mam wrazenie jakbym byla tu o wiele dluzej... wszystko jest juz takie moje, takie normalne i naturalne a z drugiej strony mam wrazenie ze ten czas leci za szybko- bo leci- nie mam juz 10 miesiecy ale tylko 9 i tak bedzie to uciekac coraz bardziej!

Jesli chodzi o to co u mnie slychac... No wlasnie to jest dobre pytanie... Musze sie nad tym  zastanowic. To jest dziwne ale nie potrafie sobie czassem przypomniec co robilam poprzedniego dnie- ale to jest fajne... Oni zyja tutaj dniem dzisiejszym- ktos tam kiedys powiedzial ze jak bedziesz umial zyc nie przeszloscia i nie przyszloscia ale w terazniejszosci to bedziesz naprawdenszczesliwym czlowiekiem... No dobra jesli mam byc szczera to nie bardzo da sie nie zyc troszeczke przyszloscia bo o na zapowiada sie bardzo ciekawie...

Otoz musze wam powiedziec ze ten tydzien spedzam z moja druga host rodzina, poniewaz pierwsza spedza go w New Jersey-pojechali odwiedzic mame mojego host taty, niewazne.
No wiec wracajac do tematu siedzimy sobie wczoraj w salonie i padlo jedno z ich ulubionych pytan (inne to czy mi sie tu podoba, jak jest w Polsce i jakie sa roznice) co chcialabym zobaczyc bedac tutaj. No wiec zaczynam wyliczanie miejsc o ktorych wiem ze nie ma ich w programie Train Tour: Miami ( jak i cala Ffloryde) Disneyland itd...

No i zaraz Neena ( moja nowa 12 letnia siostra) ze musimy tam pojechac jak najszybciej ( bedziemy tam niejeden raz- stwierdzila). Zaplanowali mi juz- jako ze bede wtedy mieszkac juz z nimi- moje 18 urodziny w Las Vega (no coz czemu nie, nie jest to w prawdzie wieczor kawalerski ale mozna sie i tak dobrze zabawic, prawda?)


cowiecej? jesli chodzi o szkole to szczerze mowiac czuje sie jak na wakacjach zero zadan domowych, zero obowiazkow, zabawa nowi ludzie, coraz lepszy angielski- no tak tylko musze wstawac o 6.50 (ale na lekcjach przewaznie da sie spac;p)

Nauczyciele z gory mnie skreslaja jesli chodzi o testy i takie tam a ja odkad mi powiedzielie ze nie moge zrobic diplomo raczej sie tym nie przejmuje...

Jak glosi tytul postu stalam sie maskotka drozyny footballowej- i to doslownie - z racji tego ze moj host brat do niej nalezy mialam okazje poznac wszystkich czlonkow juz w pierwszych dniach, ale nie spodziewalam sie ze tak sie to skonczy. Na kazdej lekcji mam przynajmniej jednego z nich no wiec automatycznie ciagna mnie ze soba na lunch czy wszystkie atrakcje jakie maja miejsce w godzinach pozalekcyjnych. No a ja  nie nazekam - mam wokol siebie 40 wysportowanych, swirnietych do granic mozliwosci ( oczywiscie pozytywnie) chlopakow ktorzy chca mi pokazac taka Ameryke czy jak tam kto woli Arizone badz Phoenix jakie oni znaja...

Haha tak i jeszcze jedno- no wiec udalo mi sie juz zaliczyc impreze jak z filmow i tak tak byly obowiazkowo czerwone kubki- ogolnie podsumowujac bylo zabawnie, byla gra w ping-ponga i takie tam inne, ktorych sie raczej u nas nie praktykuje;p
Nic wiecej na ten temat chyba nie powinnam pisac.

Poza tym zaczynam sie martwic o to ze palmy, kaktosy i te wszystkie piekne widoki jakie tu sa przestaja mnie zachwycac i staja sie normalnoscia. Przyzwyczajenia nas psuja. No dobrze skoncze juz z moimi wywodami.
W kazdym razie co sie da tu zauwazyc- nie ma nic wysokiego, wszystko jest niskie i rozlazle. Jak sie szarpna na apartamentowce to uwaga!  Zaszaleja na 2 pietra;p
Domu sa parterowe ale za to duze, rozlegle i tak jest ze wszystkim.

Nie wiem o czym moge jeszcze napisac... O np. jutrzejszy dzien jest wolny z okazji swieta pracy ;)

Jesli macie jakies pytania to piszcie;) postaram sie odpowiedziec najlepiej jak moge ;)