piątek, 27 kwietnia 2012

Filmowe czesci zycia

Mialam ambicje dodania wszystkich zaleglych zdjec ale laptop mi nie chce czytac karty wiec miejmy nadzieje ze zrobie to wraz z jutrzejszymi fotkami.

Mamy kilka ostatnich tygodni i czas jest strasznie zawalony. Mielismy oboz z wymiencami ktorzy dopiero pojada na wymiane i bylo hm... opiszmy to zabawnie:) Na zdjeciach tez duzo nie zobaczycie no ale wazne co w glowie jakby nie bylo :)

pozniej cos robilam ale juz nie pamietam co :P Bylam tez  w miejscowym zoo i rowniez dodam z tego zdjecia :D (kiedys, w kazdym razie :P) i zaczal sie sezon promow. Le miala w tamtym tygodniu wiec pomagalam jej sie przygotowac i rowniez w tamtym tygodniu moja rodzinka zabrala mnie na polski festiwal. Bylo to ciekawe przezycie "rozmawiac" z Polakami. Wygladalo to tak ze oni do mnie po polsku a ja bezwiednie i bezmyslnie odpowiadalam po angielsku. Ale nikt nie mowil ze bedzie latwo.

Dodatkowo cudowne Phoenix juz raczy nas temperaturami po 40-43 stopnie ale na pocieszenie dostajemy zewszad teksty ze to dopiero poczatek!!

I prom. Tak nadchodzi i to wydarzenie. Dokladnie za 24 h bede sie bawic na balu maturalnym. Mam juz sukienke, dluga i sliczna taka jak na filmach( no moze nie taka pufiasta, ale wciaz sliczna). i prawdopodobnie tez nie bede tego opisywac bo w koncu zdjecia sa warte wiecej niz tysiac slow :P postaram sie w koncu zalatwic sprawe ze zdjeciami :)

Milego weekendu majowego :)

sobota, 24 marca 2012

Zabawa w jacuzzi i paski na nogach

Na 18 urodziny mialam tort. I kolacje. I nic nie musialam robic poza lezeniem w lozku i opierdzielaniem sie :P Tort bylo oreowo lodowo smietankowy. Mniam mniam. dostalam mnostwo zyczen. Jedne byly szczere, inne bpo tak wypada, a jeszcze inne bo facebook przypomnial. Dostalam cudne kartki i ta, ktora rozbawila mnie do lez od mojego starszego braciszka :P Ciekawe skad on wie co tu sie robi?? :D Dostalam cudowny filmik ze zdjeciami i zyczeniami od moich przyjaciol i nawet matka zaspiewala mi po brazylijsku sto lat.

Poza tym przerwa wiosenna przeleciala mi na cudownym nic-nie-robieniu. Kinga w koncu zalatwila dla nas miejsca na stancji, wlasnie ogladam krola lwa, wszyscy maja bzika na punkcie  The hundred games. Bylam na swoim pierwszym meczu baseball'u i dodatkowo mielismy wipowskie bilety. Wlasny pokoj z hostessa, jedzeniem i balkonem gdzie mozna bylo wyjsc i z lekka duma wywyzszenia ogladac przez trzy godziny piekielnie prosto mowiac widowisko.

I wczoraj zebralismy sie na basenowa impreze. Siedzielismy w basenie od 2 pozniej zebralismy sie pod kino zeby przez 30 minut sie klocic na jaki to film nie pojdziemy pojechac do mac'a na dinner i wrocic do jacuzzi i siedziec tam do 10.

A dzis poszlysmy z Le do Staebucks'u i zajelo nam to jakies 30 min tam i z powrotem. Mialam na sobie krotkie spodenki i brazowe buty, ktore w tamtym roku nastraszyly mnie ze niby to zniknely ale sie szczesliwie znalazly. Albo raczej Tatus mi je znalazl. Ale chodzi o to ze one maja paski. A teraz po spacerze ja mam paski na nogach, takie bialo-opalone. I tu sie klania lekcja z sierpnia i wrzesnia. W miare jak temperatura wzrasta filtr na razie 50 pozniej 80 idzie w ruch i zeby o tym nie zapomniec. Chwycilo mnie oczywiscie na twarzy i ramionach ale nie ma co narzekac. Nie bede musiala sie wylegiwac jak sledz zeby miec ladna opalenizne w 15 min :P i juz niedlugo zacznie sie sezon wracania ze szkoly prosto do basenu. Czyz to nie piekna perspektywa??

O i na urodziny w koncu potwierdzili mi bilet. Jednak wroce do domku :) Goraco mi teraz w twarz i czuje jak  mnie ramiona pieka. I na zewnatrz jest goraco tak ze sie nie chce wychodzic.

I zlosliwosc losu. Jak chcemy isc na impreze to nikt sie nie pofatyguje zeby zrobic, a jak nie mamy ani ksztyny ochoty to wszyscy zapraszaja... Czyz to nie zwykla zlosliwosc?? no nic. Ale dalej mi ciezko uwierzyc ze w ostatnia sobote przerwy, gdzie pozniej do zakonczenia roku mamy 10 miesiecy bez ani jednej malutenkiej przerwy ( a w kazdym razie oni bo ja nie wierze ze sobie nie zrobie takiej pyciutkiej, albo zawsze przeciez mnie moze glowa rozbolec, co nie?? w koncu jestesmy tylko wadliwie zrobionymi ludzmi ( haha tak mi przyszlo do glowy cos jak made in china ;D)) nic sie nie dzieje. To jest wrecz nierealne no ale nic :) zobacze i zdam relacje, jeszcze troche do wieczora zostalo :P

A w nastepny weekend mamy oboz ze wszystkimi outbands students i mamy dostac nasze torby na train tour i bedziemy lowic ryby, znow sie ze wszystkimi zobaczymy i tak mi mija czas :)

niedziela, 18 marca 2012

Przepraszam, czy to aby na pewno nie sen??

Bylo sobie tak, ze obudzilam sie tego niedzielnego poranka(?), a w kazdym razie cos w tym stylu ( w koncu pojecie czegokolwiek jest bardzo wzgledne), kolo godziny 11, ale bardziej po niz przed, i odslonilam zaslony. Tak, tak, mam takie fajne zaslony jak na filmach ( w koncu potwierdza mi sie tu na kazdym kroku ze jednak filmy nie klamia, az tak jak nam sie wydaje, w koncu z czegos ta fabule musza zaciagac :), ktore jak zaslonie nawet w polodnie dadza mi upragnione ciemnosci i warunki do glebokiego snu. Ale do rzeczy, bo znow odbiegam od tematu. Pacze i nie-wierze :P DESZCZ!!!! Wow!!! to juz piaty raz od mojego przyjazdu!!! Ale ten raz byl wyjatkowy...

Zwleklam sie z lozka i leniwie powloklam sie do kuchni. Bo musze wam zdradzic ze pewno bym spala dlugo, dlugo, duzej ale moj brzuch postanowil sie zbuntowac i spelnil role budzika. Z kolejna porcja lenistwa zrobilam jakze wykwintne sniadanie w postani platkow z mlekiem, ktore sa jakze krytykowane przez moja Mamusie jako naleniwsze sniadanie na swiecie, ale co zrobic - wymiana rozleniwia :) TAk wiec zrobilam sniadanie, usiadlam zeby zjesc i co widze??? GRAD wielkosci czekoladowych kuleczen Nesquick'a :P I tak ladnie wygladal jak wpadal do basenu i na zielona trawe... Bajka. Kto by pomyslal ze po 17 latach w Polsce mozna zatesknic za deszczem :D

Podczas wczorajszej rozmowy z Mama dostaly sie do niej informacje ze w prognozie na srode przewiduja 15 stopni, ale juz dzis na ten sam dzien bylo pokazane 30 wiec chyba nie ma szans, nawet jesli kazdy ma cicha nadzieje ze przed upalami zrobi sie choc na chwile chlodniej.

Wczoraj obchodzilismy Sw. Patryka i po zwleczeniu sie z lozka kolo pierwszej zostalam bezlitosnie poszczypana przez moja 13-letnia h siostre. Dlaczego?? Bo mialam na sobie czarne spodnie i kremowa koszulke!!!! Co to ma z tym wspolnego?? NIE MIALAM NA SOBIE NIC ZIELONEGO I OTO MAMY POWOD!!!!  A ze niby skad ja mialam o tym wiedziec?? :) Tak wiec otaczaly nas koniczynki, zielone krasnale z ruda broda ( wierze, ze maja jakies specjalne imie ale jeszcze mi sie ono nie ukazalo), zielone piwo z pianka ktora wygladala jak bita smietana, ale nia nie byla i pelno parad ludzi majacych irlandzkie korzenie.

Poza tym po raz tysieczny w ruch poszedl najslynniejszy wyciskacz lez - tak zgadliscie, mowa o Titanic'ku i popcorn. Dodatkowo zostalam wciagnieta do ogladania Walking Dead o zombie, ktory ma nie wiem ile odcinkow i stal sie kolejnym serialem do sledzenia kiedy pojawia sie nowe.

I wlasnie tak pada uderzajac o szyby i chyba jeden z nielicznych razow nie jestem zirytowana deszczem. I pojawia sie dowod ze punk widzenia zalezy od punktu siedzenia i wszystko zalezy od nas i naszego nastawienia. Jak to tutaj mowia "If life gives you lemon, make lemonade" i tym oto przepieknym watkiem zakonczmy dzisiejsze wypociny i do napisania jak to moja Mamusia sie wyrazila jak juz bede stara :)

czwartek, 15 marca 2012

Fruit salsa i spring break!!! :)

Tak wiec dzis oficjalnie zaczyna mi sie przerwa wiosenna, ktora trwa niestety tydzien no ale dobre i to :) Powinna sie zaczac jutro no ale nie ma to jak sie urodzic pod szczesliwa gwiazda :) A tlumaczac sie przyjezdza do mnie Estel ze Szwajcari, a moze powinnam napisac Kingman?? Tak tak osoby z Radosnej ktorym znajomo to brzmi, dokladnie z tego miasteczka pochodzi Nate :) W kazdym razie przyjezdza i zostaje na noc wiec ja mam wolne:) Na polnocy stanu maja przerwe w tym tygodniu wiec dlatego pozwolila sobie na takie burzujstwo xD

Na lekcji gotowania zrobilismy pierwsza w miare zjadliwa deserowa potrawe wiec jest calkiem calkiem skoro pod koniec roku nasza pani zaczyna sie rozkrecac i pozwala nam robic cos smacznego. Bylo to mianowicie, a moze raczej byla to owocowa salsa, ktora wcale nie wygladala jak salsa a raczej jak saladka owocowa, poniewaz nie kapala sie w zadnym sosie a kawalki byly za duze jak na deep ( a moze to nasza wina ze za grubo pokroilismy??). Do tego zrobilismy cynamonowe placki tortillowe i serowy sos a na to wszystko okruszki czekolady... Brzmi smacznie?? To teraz sobie wyobrazcie jak smakuje :)

Zakonczylismy rowniez dzisiejszego dnia prezentacja produkt na marketing, ktory mielismy wymyslec sami od a do z. Bylo piec piecioosobowych grup. Mi sie trafila grupa 4 rowno popiep... no niewazne, w kazdym razie bylo duzo smiechow i zabawy i tak bedzie dziwnie wrocic do normalnego trybu lekcji. Musze wspomniec ze byli niesamowicie nadpobudliwi i popsuli w klasie co sie tylko dalo zaczynajac od zszywacza po tablice, poniewaz nasz nauczyciel byl nieobecny przez 5/12 dni robienia projektu, wiec mieli na to czas :P Jak na razie nikt sie jeszcze w wyzadzonych szkodach nie pokapowal :D

W szkole wszyscy zaczynaja juz rozmawiac o promie ktory ma miec miejsce 28 kwietnia. Juz powoli plakaty zaczynaja sie pojawiac, dziewczyny chodza z kwiatkami z racji zwyczaju ze chlopcy powinni zaprosic je w jakis uroczy sposob... Ja od razu mowie obiecalam juz mojej paczce znajomych ze pojde z nimi i nie zamierzam bawic sie w zadne "date for prom" . Tymbardziej ze maja z tym mnostwo legend pt "prom night" itp, a ja raczej nie mam ochoty na takie zabawy :P

Zblizaja sie rowniez moje urodziny w zwiazku z czym dostalam juz przerozne pytania m. in. woli szebymy ci zrobili impreze niespodzianke zz ludzmi ktorych my zaprosimy, czy moze wolisz impreze niespodzianke ale zrobisz nam liste ludzi ktorych chcesz miec?? Bylo jeszcze kilka innych:P ale je juz zachowam w moich myslach :)

Pogoda robi sie jednym slowem wakacyjna. Nie dla nich, a dla mnie. Ale to juz nie moja wina ze kiedy na termometrze pojawia sie 34 stopnie zaczynam sie rozleniwiac bo u nas zazwyczaj taka temperatura byla tylko w wakacje. No ale oczywiscie wiernie mnie pocieszaja ze spokojnie, do czerwcowych 49 mamy jeszcze czas. A jak ja o tym mysle to sie kolana pode mna zalamuja, bo doskonale pamietam to 49 z sierpnia i wrzesnia. Ale na szczescie nie ma tego zlegi... i tak dalej. Dostalismy wlasnie dokladny kalendarz naszej wycieczki ktora zaczyna sie 14 czerwca o godzinie 16 w Hollywood a konczy 15 lipca w Maricopie bodajze o ile dobrze pamietam :)

A mojego biletu powrotnego jak nie bylo tak nie ma wiec na razie nie planuje powrotu :D Nawet moja Mamusia juz powiedziala pania w biurze podrozy o moich planach, ale one twardo zapewniaja ze nie ma takiej opcji, zebym nie wrocila... Dziwne... Zawsze myslalam ze ten tekst w stosunku do mnie jest zarezerwowany dla mojej Mamy wlasnie zeby wyperswadowac mi cos z glowy. Ale jak widac cale zycie uczymy sie czegos nowego ;)

Lece sie przygotowac i ogarnac troche wszystko przed przyjazdem Estel :)

niedziela, 11 marca 2012

Chyba bedzie mnie tu znacznie wiecej poniewaz nie jestem juz taka systematyczna w prowadzeniu "papierowego pamietnika" a z racji ze w ani tam ani tu nie zamieszczalam jakis niewiadomo jak glebokich wynurzen nie bedzie to dla mnie problemem przezucic sie na ta forme kolekcjonowania moich wspomnien.

Takim oto sposobem udalo mi sie wczoraj zalatwic tylko kilka spraw ktore chcialam miec juz z glowy a mianowicie np. otworzyc drugie konto w banku. Pan ktory wzial na siebie odpowiedzialnosc tego czynu byl niesamowicie rozmowny i jak sie okazalo ma korzenie nie inne jak polskie. Jego mama urodzila sie w Krakowie a tata pochodzi z Warszawy. Na pytanie czy jest w stanie mowic po polsku odpowiedzial ze rozumie praktycznie wszystko natomiast mowienie przychodzi mu nieziemsko trudno... Dowiedzialam sie rowniez ze jego brat poslubil rodowita Polke, ktora poznal podczas uwaga uwaga!!! Jej rocznej wymiany w Stanach. I prosze jaki swiat jest maly.

Po tym wszystkim pojechalam z moja host mama na cos w rodzaju targu gdzie placi sie $10 i mozna zabrac ze soba nawet do 60 funtow warzyw i owocow co daje nam jakies 30kg.

Pogoda juz zaczyna sie robic powolutku niemilosierna takze topy na ramiaczkach i krociutkie szorty poszly w ruch. U mnie. U nich juz jakis czas temu.

Nie udalo mi sie natomiast zalatwic jeszcze wczoraj sprawy z aparatem wiec musze sie tym zajac w najblizszym czasie zeby nie zostac bez tego gadzetu na przerwe wiosenna. Przyjezdza do mnie na ten weekend Estele ze Szwajcarii, ktora zaczela swoja przerwe w piatek po szkole. I obiecala ze przywiezie babeczki. I nie! Nie mam na mysli babeczek z piasku :D

A ja jak na dzien dzisiejszy, a jak by juz byc szczera to w dzien czwartkowy ubieglego tygodnia, skonczylam ze wszystkimi szkolno-poszkolnymi sprawami zamierzam radosnie wrocic do plywania w cudowno-chlodnej wodzie, ktora bedzie mi fantastycznie umilac zycie podczas upalow i lagodzic cierpienie :)

Bylysmy dzis z Le znow na spacerze i to jest niesamowite jak ludzie sie na nas dziwnie patrza ze spacerujemy, a moze to po prostu chodzi o nasze zachowanie?? No w kazdym razie cos musi byc z nami nie tak :P I mialysmy dzic smieszna sytuacje. Dla wprowadzenia musze dodac ze jej imie pisane jest Leticia z przeglosem nad e i wymawia sie je Leczisjia a z racji ze oni tego nie umieja to wypowiadaja je Letiszia. Druga strona medalu jest taka ze imie Letiszia nosza tutaj tylko czarne kobiety. Nasza wpadka polegala na tym ze bylysmy oddac film do red box'u ( jest to takia maszyna wygladajaca dokladnie tak jak ta na napoje tyle ze czerwona i z filmami gdzie mozna wypozyczac filmy) i o czyms intensywnie rozmawialysmy. Przed nami i za nami w kolejce bylo dwoch czarnych kolesi. I jako ze w takich sytuacjach zawsze musi zdarzyc sie wpadka zaczelysmy rozmawiac o jej imieniu i tym jak oni nie potrafia tego wymowic i gzdies pomieczy uzylysmy tego slowa czarni odnaszac sie w kontekscie do ludzi. I zaraz po tym zorientowalysmy sie w jakim jestesmy towarzystwie :p Nie zeby oni cos powiedzieli albo popatrzyli sie jakos dziwnie ale musieli to uslyszec!! No i jak im tu wytlumaczyc ze nie jestesmy rasistkami anie nie mialo to byc cos zlosliwego?? Ale przynajmniej jest nauczka zeby zawcze uwazac na slowa :) Znajac mnie nie nadlugo sie to zda ale zawsze cos :)

Nie wiem rowniez czy wam wspominalam juz ale moja counselor nie moze mnie zabrac do Vegas bo ma duzo pracy wiec moja cudowna rodzinka sie zaofereowala ze przy okazji wszystkiego trafia i tam razem ze mna :)

Natomiast na dzisiejszej rozmowie z moja Mamusia znow bylam nekana zeby wybrac sie na mecz Phoenix Sun i wesprzec mego rodaka Marcina Gortata wiec chyba sie w koncu zbiore i zapytam jak mozna sie dostac na ich mecz. Ale juz przegapilam niestety mecz na ktory to specjalnie pojawily sie polskie chearliderki i pokazaly klase na tyle ze i te amerykanskie zapragnely sie czegos nauczyc :D

I tym milym akcentem zegnam sie z wami na dzisiaj i wyglada na to ze znow niedlugo napisze :)

piątek, 9 marca 2012

Folia babelkowa, Polska nie istnieja tak jak chmury na niebie i rozchwiane palmy ;)

Tak wiec oficjalnie mielismy obchodzony wczoraj swiatowy dzien kobiet. Z racji tego ze na czwartki przypada dzien yearbook'owych deadline'ow musielismy w szkole zostac dlugo dlugo ( dokladnie 13h ) zostala zaproszona pizza na nasza impreze. Byly chwile kryzysowe kiedy kazdy chcial po prostu rzucic wszystkim i wrocic do domu ale niestety tak sie nie dalo. Wracajac do Dnia Kobiet.... Nie jest on jakos hucznie tutaj obchodzony ale uroczo z racji tego dziewczyny mogly pierwsze stanac w kolejce po pizze :P I uroczo sostalam olana przez Mojego Starszego Brata na rzecz tegoz wlasnie swieta i Jego Dziewczyny ( jesli ktorekolwiek z was to czyta to nie odbierajcie tego ofensywnie ( po porostu musze o czyms napisac prawda?? (  nie no, zartuje :P) ) tak tylko sie z wami drocze :D ). I dostalam zyczenia. O 2 w NOCYYYYYYYYYYY!!! Kto normalny wysyla o tej porze zyczenia?? Na komurke??? Kiedy czlowiek chce sie wyspac przed spedzeniem w szkole 13h?? Ale juz dawno stwierdzilam ze nie bardzo wychodzi mi rozumienie ludzi.

O!! I mielismy Spirit Week w tym tygodniu i wczoraj Seniors przebierali sie w stroje przeciwnych plci. I dostalam folie babelkowa, taka duza! Starczyla mi na caly dzien zeby wkurzac ludzi pykaniem ;)

A dzis mielismy cos w rodzaju apelu w szkole, i zostaly oglaszone wszelakie informacje o promie. Oficjalna data przypada na kwiecien 28, wiec dziewczyny zaczynaja juz  szalec na punkcie sukienek i dodatkow.

Skonczylam tez teraz ogladac Slumdog'a i warto bylo :P Pochwale sie wam rowniez ze mam juz calosc sumy na wycieczke a jutro ide zmienic konto w banku. mialam jeszcze cos innego jutro zrobic ale nie pamietam co. Pogoda ladnie u mnie wzrazta mamy mile 30 stopni w cieniu wiec nie jest tak zle jak bedzie kiedy bede sie z tad wynosic. Wiem teraz narzekam na nieznosne 49 ale w  czasie polskiej zimy zatesknie za tym nie raz.

Na niebie nie ma ZADNYCH chmur!! ani jednej takiej tyci tyci. Wcale od dluzszego czasu. A Polski nie ma!! Bo bierzemy o pierwszej wojnie na historii. I to bylo tak ze Niemcy byly ogromne. I byli bezposrednimi sasiadami Rosji a Polska wcale nie istniala.
Sie zedenerwowalam i powiedzialam ze chyba sie powinien nauczyciel poduczyc troszeczke historii. A on co?? No nic! Rzucil mi spojrzenie smierci. Wiec juz siedzialam cich. A na koniec zajec sie do mnie usmiechnal. No i jak tu rozumiec ludzi jak zaprzeczaja sami sobie??

I moja h mama wpadla do mnie do pokoju dzis czy chce jechac z nia do Starbucks'u ot tak. Co bylo mile bo mi sie oczy po szkole kleily. Ale zazwyczaj robimy to przy okazji, nigdy specjalnie. A ty tak fajnie. I pani sie usmiechnela, i pan z banku powiedzial ze chce jechac ze mna dookola Stanow. No to grzecznie sie usmiechnelam i powiedzialam ze nie ma sprawy i mu sie chyba milo zrobilo, bo tez sie usmiechnal.:)

Wczoraj jak jechalam rano do szkoly to troszke wialo i palmy sie t6ak ladnie poruszaly ze mi sie przypomniala Kalifornia. O i taka mila wiadomosc za tydzien mamy przerwe wiosenna wiec moja rodzinka chce mnie wziac do San Diego bo ja chce tam zawitac a nasze wycieczka nie uwzglednia tego zakatka planety w swoim rozkladzie, tak samo jak Vegas i zakatkow Mexyku ale na szczescie H rodzice sa chetni zeby mi te miejsca pokazac. Z racji ze sie pytali gdzie chcialabym pojechac odpowiedzialam ze nie pogardzilabym rowniez Floryda no ale fakt faktem troszke daleko jest, nie ma co, wiec zadowole sie tym ze Miami bedzie mnie znosic przez te 5 h jak bede na lotnisku w drodze powrotnej ( majac oczywiscie nadzieje ze w ogole wracam bo niby data biletu jest tyle ze problem polega na tym ze biletu  jak nie bylo tak nie ma). O i jak kiedykolwiek slyszeliscie cos wartego zobaczenia w Arizonie to informacje mile widziane ;) Tak poza tym to tez mozecie dac znac co u was slychac!!

I jurto ide zaopatrzec ( a moze zapatrzyc?? wiem wiem moj nauczyciel od polskiego zawsze powtarzal ze nie rozumie uczniow wracajacych z wymiany...w sensnie ze nie lapie tego ze maja problemy z mowieniem i pisaniem, ale prawda taka ze pisanego polskiego uzywam tylko tu albo jak wysylam linki mojej rodzince na skype ale to bardziej kopiuj i wklej, w kazdym razie problemy naprawde sa, poza tym placze mi sie jezyk troche jak zaczynam mowic po Polsku ) w aparat gdyz moj stary zostal spisany na straty i juz mi powiedziano ze nie mam co liczyc ze sie odnajdzie. A w koncu wymiana plynie i zapotrzebowanie na zdjecia jest.

I tym oto sposobem czeka mnie pobudka w grnicach 9.30 co odkad mieszkam tutaj stalo sie prawdziwa tragedia poniewaz w soboty spi sie do 1 i basta!

I tak przy okazji uzycia basta... Marta B!!!!!!! Ktos mi obiecal zdjecia z grudniowego spektaklu i dziwnym trafem uwaga uwaga... Dalej ich nie mam :P no wiec trzeba sie przypomniec :)

No wiec dobrze mam godzinke 10.42 i slysze juz jak moje lozko mnie wola zachecajaco zeby do niego wskoczyc, a poza tym nie mam juz niczego ciekawego do powiedzenia poza tym ze coraz bardziej mnie korci na zrobienie tatuazu ( tylko ze niektorzy tego nie aprobuja) wiec ide spac i napisze jak bede miec cos ciekawego ;) I w koncu wrzuce zdjecia miejmy nadzieje. Zrobie wam tez fotki termometrow albo stron z temperaturami azeby wam sie cieplej zrobilo :)


P.S. ogladalam po raz setny Listy do Juli w ostatnim czasie i tak patrzylam na Wloch i mi sie za trawa zielona zatesknilo ;P a deszczu nie widzialam od pazdziernika.. Dobranoc.

czwartek, 1 marca 2012

W marcu jak w ....

Mam ochote byc niemila i napisac cztery litery ale ze caly rok sklada sie z gry aktorskiej to nie napisze. No tak!! W koncu to moje glowne zajecie - pierwszy raz nie wygarniam ludziom co mysle jak leci tylko na kazdym kroku jestem ta mila i zawsze usmiechnieta "foreign girl". Moim powodem rozczarowania ich zachowaniem i ogolnego rozdraznienia pt. bez broni nie probuj podchodzic jest fakt ze przewrotni tubylcy ukradli mi aparat!!! i nie zeby mi gdzies wypadl czy cos bo siedzial zawsze w swojej przegrodce i9 nie byl w szkole uzywany ani tyci tyci, byl tam na wypadek zadokumentowania czegos ciekawego ( gdyby takiowe zjawisko oczywiscie znalazlo sobie miejsce w szkole). A tu nie!! postanowili sie zabawic i zrujnowac mi humor na najblizsze kilka nieokreslonych chwil.. No ale nie ma tego zlego prawda?? zawsze mogli mnie przy okazji ograbic z okularow za $10 a tego nie zrobili wiec kulturka jest... No albo doszli do wniosku ze to dla mojego dobra bo w koncu wyjsc tutaj na zewnatrz przez przeciwslonecznych grozi migrena na najblizsze 5 lat. No w miare juz wyladowalam zlosc a tak przy okazji to mam worek treningowy na podworku wiec mozliwe ze nikt nie ucierpi :P

Tyle ze w takich momentach moja dewiza ze nic nie zdarza sie przez przypadek troche traci na wartosci...

Mamy marzec za 18 dni moje 18 urodziny, swieci slonce i jadac do szkoly ironicznie pomyslalam sobie ze to nie tak powinno wygladac i ze ludzie nie znaja prawdziwego zycia.. Ironia prawda?? No ale w moim zyciu marzec powinnien miec oblodzone ulice i chlapa taka straszna powinna byc ze buty po powrocie do domu powinny byc zawsze przemoczone.

Paczac na fejsboka i przegladajac niektore posty pomyslalam sobie ze ludzie sa okrutni i zawistni i oceniaja ludzi po tym co o nich uslysza zamiast poswiecic troszke czasu tej osobie i najnormalniej sie dowiedziec jak jest w rzeczywistosci a nie w swiecie plotkary...

Wiecej przemyslen brak. OOO chociaz nie. Dostalismy w szkole informacje ze w nastepnym, nastepnym tygodniu maja znow jakies testy pozniej przerwa wiosenna a pozniej juz 10 tygodni ciaglej nauki i zakonczenie roku. Wiec pytam ku mojemu zdziwieniu co z Wielkanoca skoro to kraj wszystkich religi a oni na to ze nie obchodza... no i kogo zleje w lany poniedzialek??

No nic najwyzej sama sobie zrobie wolne...aa i na zakonczenie mila wiadomosc ze mam juz cala kase na wycieczke :) czyz to nie cudowne ?? Chociaz jedna sprawa z ktorej czlek moze sie cieszyc ;) Ide na kolacje bo mnie wolaja :) a tak nawiasem to calkiem chyba niezle mi zaczyna powoli wychodzic mobilizacja pisania o niczym :D milej zabawy ;)

środa, 15 lutego 2012

Walentynkowo

Tak wiec w amerykansko- walentynkowym nastroju, gdzie wszysto wyglada inaczej i ludzie swietuja wszystko inaczej a w tym samym czasie tak samo, cos jakby byc w dwoch miejscach w jednym czasie jak Hermiona z Harry'ego Potter'a chyba jeyna osoba jaka znam i to jeszcze nie osobiscie, ktora umiala to zrobic, postanowilam znow pobawic sie tlem i ustawieniami mojego bloga;)

A teraz do rzeczy!!

20 stycznia w piatek ja i Leticia poszlysmy na spotkanie klubu Rotary, poniewaz jak sie uparlysmy ze chcemy jechac na wycieczke dookola stanow tak zdecydowalysmy ze byloby milo jakbysmy mialy za co pojechac z racji tego ze wycieczka jest mniej wiecej rownowartoscia calej wymiany bez niej. Nasz cudowny klub powiedzial ze jak zaspiewamy ich naroowy hymn to nam cos do kapelusza wrzuca ;) Po mozolnych cwiczeniach i wstepnym przesluchaniu na obozie RYLA o ktorym pisalam ostatnim razem poszlysmy, zadowolone ze w szkole dzien wolny, z niemala odwaga ale i stresem zaspiewac cos tak trudnego ze nawet Amerykanie nie zawsze znaja tresc badz znaczenie slow. I to dorosli ;) Poza zjeciami mamy nagrane nasze wyczyny ale to akurat moze wam oszczedze ;)

W styczniu rowmiez jakos tak te moje drogi byly pozawijane ze trafilam dwa razy do kina. Ogladnelam z moja consolen New Years Eve, ktore okazalo sie znakomita komedia z chyba 4 albo 5 opisanymi romansami jak obrze pamietam i odatkowo momentami naprawde sciskajaca za serce. Drugim filmem bylo Men on the Ledge. Film akcji (?) - genialny, wciagajacy, inteligentnie rozegrana akcja i w ogole polecam :P. Bylam na nim z dziewczyna z mojej szkoly po wyrwaniu sie z Winter formal... Cos jak popularny Homecoming. Sukienki, szpilki, make up, godziny przygotowan a na koniec nic wielkiego, kilka luzi skaczacych w rytmie techno, badz najnowszej listy top 10 ktora nie reprezentuje juz soba nic poza promocja "gwiazdy", ktora przypadkiem(?) zapomniala co to jest prawdziwa muzyka. Poskakalysmy troszeczke z nimi, posmialysmy sie ze znajomymi i wyszlysmy... Poszlysmy do yoghurtini - krainy lodow, gdzie mozna sobie samemu skomponowac loda jakiego tylko sie chce ;) i z odatkami o jakich sie tylko zamarzy :)

W szkole oczywiscie jestem wzorowym uczniem jak zawsze. No! Albo moze prawie zawsze :) Ale nie mowcie mojej cudownej Mamusi bo by jej sie to nie spodobalo :) Tym sposobem rowniez zachowuje sie jak uczen orabiajac zadania domowe w trakcie robienia ktorych czuje sie barziej jak w trakcie piecio-minutowki a nie wielo-godzinnych polsko-szkolnych zadan. Albo czasami rozwijam swoje zolnosci przy pisaniu poltora-stronnych esejow ( czemu my nie mamy tak dobrze??!!).Wiec po napisaniu takiego jednego eseju calkiem nieawno dostalam uwage od nauczycielki ze czytala moj esej, bardzo jej sie spodobal, a po spojrzeniu na nazwisko ucznia byla w szoku i stwierdzila ze nie zauwazyla zadnej roznicy w jezyku z innymim uczniami. No i jak cos takiego moze nie zmotywowac i nie wywolac usmiechu na twarzy??

5 lutego odbyl sie SUPERBOWL rzecz jakze popularna w Stanach, na rowni ze wszystkimi swietami narodowymi, traktowana z identyczna powaga, ktora pod pretekstem ogladania football'u wywoluje miliony imprez i jak nawet doszedl mnie sluch polska telewizja o tymze wydarzeniu zdecydowala sie wspomniec. Ja oczywiscie nie narzekam na tego typu zabawy, gdyz kazda okazja jest dobra do zbiorki pieniedzy na wycieczke. A gdzie lepiej jak nie pomiedzy ludzmi po kilki piwach, ktorzy dodatkowo szarpia sie na 90% cos nawet nie wiem co, przy ich slabych glowach?? Tak!! Mi sie zecydowanie takie zabawy podobaja.

Nastepne na mojej liscie do zobaczenia jest The Vow co w Polsce jest bodajze pod tytulem I ze cie nie pouszcze?? albo w kazdym razie cos w tym stylu, z bohaterem I wciaz ja kocham oraz bohaterka Pamietnika. Duzo osob mowi ze swietny film inni znow ze nie bardzo im sie spodobal... Nie wiem nie widzialam, ciezko mi oceniac. Podziele sie refleksjami jak zobacze w sobote. Albo niedziele.

Plany na najblizsza przyszlosc sa blizej nieznane, gdyz oni nie planuja nic na dalsza przyszlosc jak najblizszy posilek ;)
Zaczelam rowniez w nieziele robic pierogi na sprzedaz, gdyz oni je uwielbiaja i zrobia la nich wszystko a moi cudowni host rodzice obiecali ze beda rozprzestrzeniali je u siebie w pracy i pomiedzy znajomymi ;) Takim oto sposobem, dochodze do wniosku ze trafilam na naprawde niesamowitych ludzi tutaj. Takim samym torem ukazuje mi sie jakim niesamowitym wydarzeniem jest cala wymiana, jak mnie bardzo zmienila i teraz tylko zobaczymy jak mi sie z tymi wszystkimi zmianami przyjdzie zaaklimatyzowac w nowo jak dla mnie odkrywanej Polsce, szkole o ktorej slyszalam ze sie bardzo zminila i wsrod tych samych a tym samym zupelnie jakdla mnie nowych znajomych...

I uwaga!!! zapanowala zima w Arizonie. Pogoda drastycznie spadla do temperatury 21 stopni i autorka tego bloga siedzi wlasnie pod dwoma kocami trzesac sie z zimna. I najgorsze ze w tym momencie naprawde sie z was nie zrzucam!! nawet by mi to o glowy nie przyszlo. Trzese sie tu jak galareta!! a z drugiej badz tam juz ktorejs innej strony zjadla bym taka warstwowo-kolorowa galaretke z truskawkami i brzoskwiniami i nawet la ananasa by sie znalazlo miejsce;) Mialam zis na lunch w szkole truskawki!! uze i czerwone. Az milo bylo je wsadzac do ust :)

A wczoraj na walentynki mialam na sniadanie rozowe serduszkowe nalesniki a na kolacje serduszkowy makaron. Wszystko bylo serduszkowe. Nawet dostalam seruszko w szkole :) ale chcialabym kieys dostac takiego miska! Duzego. Jak ja, albo wiekszego. Zeby mnie przytulil w takie dni jak dzis. Kiedy za oknem swieci slonce i wola wyjdz na zewnatrz ale nie wspomina ze jest w porozumieniu z zimnem! I wcale nie ogrzewa.

I dziwni ludzie tu mieszkaja. Lubia deszcz. Czekaja na deszcz.

Zjecia ze wszystkiegi i rowniez z gali dla Agnieszki R. beda w piatek bo jeszcze nie skonfigurowalam laptopa ;) Milej zimy. I ferii. I pozdrawiam ze szczera ale przyjazna zazdroscia wszystkich snowboardzistow :) 

piątek, 3 lutego 2012

We love RYLA yes we do, we love RYLA how about you?

W ostatni weekend mielismy "onowiazkowy" dla wymiencow oboz. Nikt w prawdzie na to nie narzekal, powniewaz kazdy powod jest dobry zeby sie spotkac i spedzic wspolnie czas z pozostalymi jedenastoma najwspanialszymi ludzmi jakich idzie poznac na wymianie. Kolejnym powodem i to jakze naduzywanym bylo mianowicie zwolnienie ze szkoly. Nic w tym zlego gdyby nie to ze do poniedzialku mielismy przerwe swiateczna a i nastepny poniedzialek mial byc wolny z okazji swieta Marcina Lutra. I to mi sie w tym kraju podoba: maja multum wyznan wiec kazde swieto, dla kazdej religi wiaze sie z kozysciami leniuchowania dla uczniow ( nie zeby nie robili tego caly czas...).
Przechodzac do sedna sprawy bylo troche zamieszania z naszym dojazdem do miejsca docelowego. W pierwszym planie moa consoler miala wziac mnie i Le, ale z racji ze jest zapracowana kobieta biznesu i "cos" jej wyskoczylo, w drugim planie mialysmy jechac z Anna, ktora byla rok temu w Brazyli. Ale ze ona miala byc jedna z nazwijmy to animatorek, musiala wyruszyc wczesniej, gdzies kolo 6 rano. Wiec dla nas to bylo bez sensu, gdyz droga trwa mniej wiecej 1,5h a my mielismy tam byc o 1. Tak wiec w ytrzecim i ostatnim planie okazalo sie ze pojedziemy z Melissa z Japoni i Sebastianem z Argentyny. Umowilismy sie na 9, wyjechalismy o 10.30 ( widzisz Marta!!! nie tylko w Brazyli maja takie zwyczaje ze nie mozna na nich polegac :D).

Gdyz, iz, poniewaz... oboz mial byc na obrzezach Prescott, wstapilismy do downtown, na zdjecia oczywiscie (uwierzcie mi, za kazdym razem chcialabym pozwrzucac wam mase zdjec ale to po prostu nie przejdzie... w efekcie koncowym zdjec, ktore nadaja sie do pokazania tak totalnie dla wszystkich jest garstka i nie ma zadnych smiechowych ;( ).
Nastepnie po nielada klotni wstapilismy na lunch do sklepu spozywczego, gdzie kazdy mogl zakupic co mu sie podobala. Maja tez taki mily zwyczaj ze prawie w kazdym sklepie Starbucks ma swoj oddzial;). I ruszylizmy w dalsza droge. Nie minelo moze 15 minut i bylismy na miejscu.

Oboz polega ogolnie na tym ze z posrod uczniow liceow w calym stanie, ludzie z Rotary wybieraja 120 szczesliwcow, ktorzy sie kwalifikuja. Poza tym sa oczywiscie Rotarianie i my - wymiency. Dzieli sie wszystkich nastolatkow na kilka grup z jednym wymiencem w kazdej a nazwa grupy jest nazwa kraju danego wymienca. Zrobiono w tym roku 12 grum wiec jak dobrze sie dobyslacie w jednej grupie bylo 2 wymiencow, a mianowicie w Belgador'ze z polaczenia Belgii i Ekwadoru.

Moja animatorka byla dziewczyna, ktora ma polskie korzenie, a jasniej mowiac cala jej rodzina zostala urodzona w Polsce ( na Kaszubach ) z wyjatkiem niej i jej rodzenstwa. I tak sobie stalysmy z plakatem z konturami Polski podzielonej na wojewodztwa i napisem " Dzien Dobry " - to bylo takie urocze ;), zeby powitac pozostalych czlonkow naszej grupy ;)

Kiedy to juz nastapilo, udalismy sie na jadalnie, gdzie jedzenie wbrew pozora bylo znakomite ( podobo po raz pierwszy w tym roku zatrudnili szefa ( a raczej szefowa ) kuchni, choc dla mnie to i tak mialo wyglad jedzenia z Taco Bell ).

Na zakonczenie dnia mielismy spotkanie na "auli" gdzie kazda grupa miala ubrac opiekunow grupy w cos charakterystycznego dla danego kraju. Mielismy dwoch opiekonow, wiec moja grupa z lekka moja pomoca wpadla na pomysl przebrania opiekona za naszego Orzelka a opiekunke za Krakowianke. Na dodatek dodam ze mielismy do dyspozycji jedynie kartki papiery, pisaki i stare szare gazety. Wiec bylo ciekawie.

W nastepnej kolejnosci byla mowa pana ktory od urodzenia chodzi za pomoca kul. Bez nich nie jest w stanie utrzynac sie na nogach. Opowiadal jak pokonywal trudnosci wysmiewajacych sie rowiesnikow i calego zycia. Na dodatek nie spoczal na laurach ale postanowil pokonac swoje slabosci i udowodnic ze wszystko na swiecie jest mozliwe a jesli ktos powie ze nie to znajdzie sie inny ktory nie bezie o tym wiedzial i i tak to zrobi... Zmierzajac do sedna sprawy przeszedl o tych kulach Stany wszerz. Od Golden Bridge w San Francisco do slynnego bruklinskiego mostu w Nowym Jorku. Szedl miesiacami, w tym czasie wyglosil ponad 200 przemow w mijanych klubach rotary i udowodnil ze sie da!!! Dla wiekszasci zdrowych ludzi przejscie Stanow w szerz jest abstrakcja a tu prosze!!!

Po tej jakze budujacej 1,5h udalismy sie do naszych "barakow" w liczbie po 8. Lazienki byly na zewnatrz jakies 5 min drogi i nikt sie ciebie nie pytal czy masz ochote przypadkiem umyc glowe a pozniej z sypiacym sniegiem za towarzysza wracac do wyziebionego pokoju zeby polozyc sie na 5 godzin do spania, gdzie powinnienes nabrac sil jak  po 12h snu na nastepny dzien ;)

Pobudka 6 rano. I tu na mysl przychodzi mi piosenka HEJ MISKI CZAS WSTAC!!! Oj tak nie ma to jak wspomnienia krzyczacej Marty M. Kornelia!!! Wylacz ten budzik!!!  tak... do dzis mi sie to kojarzy z meczarnia. Ale wszyscy wstalismy i udalismy sie na sniadanie, ktore mniej wiecej traycyjnie wyglada tak : melon zolty i zielony, winogrona, arbuz, bekon, gofry, nalesniki, syrop klonowy i jogurt. o wyboru o koloru. No i nie moze oczywiscie zabraknac czego??? Soczku pomaranczowego i mleka. Te dwie rzeczy a raczej napoje sa zawsze i wszedzie;) Po sniadaniu mielismy zajecia w grupach. Kazda grupa miala to samo tyle ze w roznych kolejnosciach. Polsce jako pierwsze sie trafilo przemowienie. Losowalismy numerki i pozniej w kolejnosci dostawalismy pytanie na ktore mielismy przemawiac przez 3 minuty. Mialo to nam pomoc zweryfikowac jak dawac przemowy, co robic w trakcie, jakich slow i gestow uzywac, jak sie zachowywac, ogolnie co robic. Bylo tez o mocy jaka ma doping i wspolpraca. Pozniej ualismy sie na ryla ball co polegalo na tym ze ustalalismy reguly gry a pozniej w nia gralismy. Tego nia zaliczylismy jeszcze kilka ciekawych zajec, wszystkie uswiaamiajace jaka role ma lider w spoleczenstwie i kim on powinien byc, jak sie zachowywac.

Na deser byla dyskoteka gdzie wszyscy sie fantastycznie bawili i wrocili o "barakow" zmordowani ;)

W niedziele natomiast nasza grupa miala zadania uswiadamiajace jaka moc ma praca w grupie, o ile latwiej i szybciej osiagnac cos razem. Wszyscy jednoglosnie stwierdzili ze jeszcze takiej grupy jak Polska nie mieli. Nasza praca zespolowa byla wrecz niewiarygodna... Zadnych klotni pomimo ze kazdy mial multum pomyslow.  Trafilismy tez do parku linowego i mielismy taki fajny zjazd na linie 300m 30m nad ziemia. Za pierwszym razem zjechalam normalnie ale za drugim nie byloby to juz takie excytujace wiec zrobilam to do gory nogami i bylo chyba jeszcze fajniej niz na wachadle w Rytrze. Ale to juz tylko Radosni sie orientuja :P

Na wieczor mielismy ognisko, pianki na ogniu i dyskoteke w deszczu.

Podczas calego obozu byly rozwieszone gdzies srebrne gwiazdki z imieniem kazdego co mialo symbolizowac ze odnalezlismy siebie na tymze obozie a takze ze odnalezlismy siebie w naszym sercu i zyciu.

W poniezialek byly slajdy ze zjeciami i pozegnanie. To bylo cos niesamowitego... po trzech dniach zzylismy sie z niektorymi bardziej niz z innymi ludzmi przez lata.  Takze moge to zaliczyc do jenego z najlepszych przezyc tutaj a takze w ogole, w calym moim zyciu ;)

Zdjecia dodam z nastepna notka w ktorej bedzie o Winter Formal ( cos jak Homecoming) a takze o drugiej rodzince i ogolnym zyciu. Postaram sie to uzupelnic jeszcze w przeciagu niedzieli zeby nie zapomniec.

I przepraszam za wszystkie wybrakowane "D" bo mi ten guzik strasznie ciezko chodzi.

A zdjec nie dodaje nie z lenistwa tylko na tym laptopie nie mam programu do odczytywania zdjec.  A tak poza tym to jest calkiem zabawne kazdy w domu ma laptopa, jeden niczyj, komputer stacjonarny, 4 drukarki niewiadomo po co i standartowo kazdy ma wlasny samochod ( oczywiscie z wyjatkiem mnie:( ) ;)

Ale ten styczen szybko zlecial... Wam tez?? prosze powiedzcie ze tak... i ze ten czas zwolni choc na chwilke... wydawalo sie ROK taki szmat czasu a tu juz polowa za mna... a ja mam wrazenie ze to przedwczoraj wysiadlam z samolotu przy temperaturze 49 stopni.


A i tak na koncowe rozgrzanie was w Polsce posdrawiam ze slonecznej Arizony gdzie za oknem mam 26 stopni ;)

czwartek, 5 stycznia 2012

Kanion i inne takie

Kompletny brak mobilizacji!!! Nawet nie bede probowac robic przyzeczenia noworocznego ze bede tu czesciej bo nie chce go zlamac a znam siebie, moge jedynie powiedziec ze sie postaram zrobic co w mojej mocy ;)

Tak wiec przejdzmy do rzeczy. Wielki Kanion!!!! Jak napisalam ostatnio wzielam sobie wolne od szkoly, zrobilam muffinki i wyjechalam zeby zobaczyc jeden z cudow swiata. Spotkalismy sie ze wszystkimi wymiencami na dinner w jakiejs okolicznej miescince w przytulnej i niesamowicie smakowitej wloskiej restauracji. Nastepnie po opustoszeniu talerzy ruszylismy do miejsca docelowego na nocleg.I tu czekala na nas niespodzianka. Trafilismy do 4 gwiazdkowego hotelu z pieknym wnetrzem i obsluga. Poszlismy do pokoi zeby sie rozpakowac a nastepnie zebralismy sie razem w duzej sali. Kazdy mial powiedziec kilka slowo sobie, przedstawic swoj desert i zwyczaje na swieta. Po tym jakze wyczerpojacym wieczorze :) poszlismy do swoich pokoi. Mielismy pokoje po 4 osoby. No i tak sie stalo ze trafilam do pokoju z dziewczyna z Brazyli, Francji i Szwajcari. Nie znalysmy sie wczesniej z Francuzka bo jest z innego dystryktu ale od razu jakos tak przypadla nam do gustu i widac bylo ze sie dogadamy ;) Tym wiec sposobem zdecydowalysmy sie na zwiedzanie hotelu jak wszyscy poszli spac. Wiecie jak to jest kiedy na sile staracie sie zachowac cisze?? Dokladnie!!! Nigdy nie wychodzi;) Nie moglysmy powstrzymac smiechu!! Ale na szczescie nikt sie nie obudzil. Za to my snalazlysmy jacuzzi do ktorego do tej pory nie wiemy czy mialysmy prawo sie wpakowac. Ale bylo cudownie, taki masaz na koniec dnia ( albo poczatek nastepnego?). No i tak. Wtalismy nastepnego dnia i poszlismy na sniadanie. I tu kolejne zaskoczenia... Obsluga godna swoich gwiazdek, tyle ze tu standarty maja o niebo lepsze niz w Polsce. Po sniadaniu zakomunikowali ze kto chce jechac na wycieczke hellikopterem musi sie zbierac. Wiec zebralismy sie cali podekscytowani, jakies 10 osob i ruszylismy po przygode. Z racji ze od dziecka marzylam zeby zobaczyc Wielki Kanion nie moglam uwierzyc ze moje marzenie sie w koncu spelni. Zdecydowano ze jest nas za duzo na helikopter, i wsadzono nas do malutkiego samolociku. No i co o cudzie swiata?? Szczerze mowiac nic ciekawego! Patrzy sie na to i nie dociera do czlowieka co widzi. Ma sie wrazenie ze to obrazek tam na dole... Niby zapiera dech w piersiach a tak naprawde dziwnie to takie odlegle i niewiarygodne ( ale w sumie zawsze jak mam takie momenty refleksji to mi sie smiac chce ze jestem tutaj po drugiej stronie swiata wiec moze to juz tak ma byc ). Tak weiec uplynelo nam ok 50 minut na obleceniu tej czesci kanionu do okola. I nie chce zeby ktos mnie zle zrozumial. Widok byl CUDOWNY!!! ale jakis taki nie-do-uwierzenia. Nastepnie wrocilismy do hotelu, zabralismy pozostalych wymiencow i pojechalismy na lunch ( gdzie?? no jk to... oczywiscie ze do Mac'a;P ). Po najedzeniu sie fast foodow pojechalismy do Park Narodowego zeby zobaczec tym razem na zywo i z blizszego bliska Kanion. Obeszlismy go na gorze po czesci, bawiac sie jak dzieci w sniegu, zucajac kulkami i ogladajac renifery? losie? w kazdym razie cos w tym stylu. I dalej do nas nie dotarlo chyba co widzielismy. Wieczorem po powrocie do hotelu mielismy koacje i przyszedl do nas MIKOLAJ!!! dokladnie!! taki z broda i czerwonym strojem i ze skarpetkami wypchanymi prezentami :) A wieczorem kiedy Rotary juz nam zaufalo i poszlo grzecznie spac spotkalismy sie w 20 osob w jednym pokoju i zrobilismy "cicha" dyskoteke. W ostatni dzien naszej podrozy dostalismy pozwolenie na pospaie troszeczke dluzej, zjedlismy sniadanie i pojechalismy do IMAX'u na film o Kanionie. No i tu sie okazuje ze z filmu wyciagnelismy mase wiecej niz z samego okladania tego na zywo. Pokazany byl Kanion jak wyglada na dole , z rzeka i wszystkimi niebezpieczenstwami!!! No i tak mozna zaliczyc wyprawe do udanych :)


Co pozniej?? Szkola.... Tyle ze w srode sobie znow wzielam wolne i zrobilam pierogi ktore wyszly znakomicie. Zrobilam je z pania ktora mowi calkiem niezle po polsku, urodzila sie na wschodnim wybrzezu i jej rodzice sa z Polski. Takim to sposobem posmakowalam troszke Polski i na dodatek wszyscy byli nimi zachwyceni. Wieczorem pojechalysmy do kina na film Hugo ktory to bardzo serdecznie polecam jesli bedziecie miec okazje zobaczyc. Nie moge powiedziec o co chodzi zeby nic nie zdradzic, ale historia jest albo autentyczna albo oparta na faktach juz nie pamietam a film jest wrecz cudowny.

Pozniej w piatek przyjechala moja hsiostra z Washington'u ze szkoly. I w domu sie nagle zrobilo tak jakos inaczej, jednym slowem moge ja opisac ze taka sama krejzolka jak my Marta B. Zaliczylam z nia niezliczana ilosc zakupow i rozmow o wszystkim i o niczym. Bardzo pozytywna osoba. jedna z tych ktore roztaczaja usmiech samym pojawieniem sie.

I zaczely sie przygotowania? do swiat. a tak naprawde totalne lenistwo. Nie przypominalo to ani troche naszych swiat i moze to i lepiej bo powtarzano ze swieta to najtrudniejszy okrez dla wymienca. No a jak tu mozna myslec o swietach jak sie chodzi w krotkim rekawku? I to w porownaniu do ludzi w Brazyli u mnie jest zima a nie lato!!! Z przerazeniem stwierdzam ze pogoda zaczyna sie zmieniac i jak przez jakis czas bylo milo i pzyjemnie juz zaczyna sie robic cieplo co zwiastuje ze prawdopodobnie juz w marcu bedzie niemilosiernie goraco :P

Ale wracajac do swiat. w wigilie, ktorej oni nie swietuj miellismy pierogi mojej roboty, poszlismy do kosciola i po powrocie zwiedzalismy osiedle na jezdzacej kanapie ze swiatelkami.( nie mam jej zdjec jeszcze bo sie nie zreflektowalam zeby pozbierac ale mam zdjecia ozdobionych domow :P w prawdzie tez niewiele bo zrobilam je juz pod koniec swiat ale zawsze cos :) ) W Boze Narodzenie odpakowywalismy prezenty chyba ze 3 godziny i poszlismy na obiad do przyjaciol rodziny ktorzy sa z Serbi. Drugi dzien swiat spedzilismy burzujsko na lunchu w slicznym francuskim bistro z pyszntmi potrawami i chodzac po sklepach z okazji swiatecznych wyprzedazy. Nie w naszym zwyczaju ale w koncu jestem tu zeby poznac ich zwyczaje...

29 pojechalismy na narty. W sumie to wyjachalismy kolo 2. Zajechalismy do Flagstaff, poszlismy na dinner a pozniej pojechalismy do kabiny gdzie w uroczum zakopianskim klimacie mielismy spedzic 3 dni. W piatek rano zebralismy sie pelni zapalu i ruszylismy. Wypozyczajac moja deske tak sie zlozylo ze w wypozyczalni mieli flagi roznych krajow w tym takze Polski!! ;) Stok byl troszke oblodzony ale i tak o niebo lepszy niz nasze stoki, ludzie jezdzili w krotkich rekawkach a obilo mi sie nawet o uszy ze w marcu sie jezdzi w samym bikini bo jest tak cieplo. ale bylo genialnie!!! Taki jeden z najlepszych dni na wymianie.


Sylwestra spedzilismy z wymiencami z roznych dystryktow  roznych organizacji. Bylo pelno smiechu, tancow i w sumie wszystkiego co mozna sobie zamarzyc. Tym oto sposobez zakonczylam cudownie rok 2011 i zaczelam jeszcze lepiej 2012. Spalo u mnie w domu 4 innych wymiencow, gdzie znalezlismy sie po powrocie na pace ciezarowki jadac bez butow i skarpetek, w srodku zimy... :)
W pierwszym dniu 2012-go gralismy w golfa w krotkich rekawkach i chodzilismy po imprezach przebierajac sie za sumo ( co wcale nie bylo latwe:P ). 2 stycznia zmienilam rodzine a wczoraj znow sie spotkalismy z wymiencami. Po tych kilku miesiacach jasno mozna stwierdzic ze nie ma to jak oni. Tym bardziej ze Amerykanie sa naprawde dziwni i o ile mozna z nimi spedzic czas na lunchu w szkole jakos az tak do nich ie ciagnie zeby spedzac czas jak z ludzmi z calego swiata w tym samym polozeniu.


Cos o Nowym Roku?? No coz, podsumowujac 2011 byl dziwny!! koniec 1 klasy cale przygotowania do wyjazdu i ta niepewnosc a raczej niewiara w to co ma sie wydazyc. Wyczekiwanie i ekscytacja, niepewnosc przed nieznanym. A druga polowa?? Przyniosl mi ten rok kilku niesamowitych ludzi wlacznie z moja pierwsza hrodzina ktora na pozegnanie powiedziala ze chca abym zawsze wiedziala ze mam tutaj druga rodzine na ktora zawsze moge liczyc i do ktorej zawsze moge przyjechac. Nauczylam sie rowniez w tym roku troszke cierpliwosci, jak wyczekiwac czegos co ma nastopic bez ukladania planow w mojej glowie jak to ma wygladac, wydaje mi sie ze zlapalam troche luzu do swiata i przedewszystkim do nauki. Uswiadomilam sobie ze sprawy, ktore uwazalam za naprawde istotne wcale nie maja az takiego znaczenia, zlapalam inny poglad na swiat, zrobilam niesmiale plany na moja przyszlosc i  w tym momencie nie mam zadnych oczekiwan, marzen owszem ale nie oczekiwan. Jestem gotowa zeby przyjac to co mi 2012 da i za razem niesamowicie podekscytowana na to wszystki. Jus sie nie moge doczekac Obozu z wymiencami w nastepny weekend, juz sie nie moge doczekac moich urodzin, pierwszego i ostatniego promu w moim zyciu, wycieczki do okola stanow i powrotu, zeby zobaczyc wszystkich w Polsce ale z drugiej strony chcialabym to jak najbardziej opoznic zeby zostac tu jak najdluzej. Jestem nawet podekscytowana na powrot do Radosnej ( nie mylic na powrot do nauki :D ) spedzac z ludzmi 24h na dobe, bawic sie, uczyc, poznawac i odkrywac!! Bez oczekiwan ale z niesmiala nadzieja na cudowny czas!!

Zdjecia:

sylwester i nowy rok : https://picasaweb.google.com/111937434417703006578/SylwesterINowyRok

swiatelka na domach: https://picasaweb.google.com/111937434417703006578/HousesLights

i Wielki Kanion:https: http://picasaweb.google.com/111937434417703006578/GradnCanyon



Mam nadzieje ze dziala ;)

Szczesliwego Nowego Roku Polsko!!! I spelnienia tych marzen, ktore powinny sie spelnic!!