niedziela, 18 marca 2012

Przepraszam, czy to aby na pewno nie sen??

Bylo sobie tak, ze obudzilam sie tego niedzielnego poranka(?), a w kazdym razie cos w tym stylu ( w koncu pojecie czegokolwiek jest bardzo wzgledne), kolo godziny 11, ale bardziej po niz przed, i odslonilam zaslony. Tak, tak, mam takie fajne zaslony jak na filmach ( w koncu potwierdza mi sie tu na kazdym kroku ze jednak filmy nie klamia, az tak jak nam sie wydaje, w koncu z czegos ta fabule musza zaciagac :), ktore jak zaslonie nawet w polodnie dadza mi upragnione ciemnosci i warunki do glebokiego snu. Ale do rzeczy, bo znow odbiegam od tematu. Pacze i nie-wierze :P DESZCZ!!!! Wow!!! to juz piaty raz od mojego przyjazdu!!! Ale ten raz byl wyjatkowy...

Zwleklam sie z lozka i leniwie powloklam sie do kuchni. Bo musze wam zdradzic ze pewno bym spala dlugo, dlugo, duzej ale moj brzuch postanowil sie zbuntowac i spelnil role budzika. Z kolejna porcja lenistwa zrobilam jakze wykwintne sniadanie w postani platkow z mlekiem, ktore sa jakze krytykowane przez moja Mamusie jako naleniwsze sniadanie na swiecie, ale co zrobic - wymiana rozleniwia :) TAk wiec zrobilam sniadanie, usiadlam zeby zjesc i co widze??? GRAD wielkosci czekoladowych kuleczen Nesquick'a :P I tak ladnie wygladal jak wpadal do basenu i na zielona trawe... Bajka. Kto by pomyslal ze po 17 latach w Polsce mozna zatesknic za deszczem :D

Podczas wczorajszej rozmowy z Mama dostaly sie do niej informacje ze w prognozie na srode przewiduja 15 stopni, ale juz dzis na ten sam dzien bylo pokazane 30 wiec chyba nie ma szans, nawet jesli kazdy ma cicha nadzieje ze przed upalami zrobi sie choc na chwile chlodniej.

Wczoraj obchodzilismy Sw. Patryka i po zwleczeniu sie z lozka kolo pierwszej zostalam bezlitosnie poszczypana przez moja 13-letnia h siostre. Dlaczego?? Bo mialam na sobie czarne spodnie i kremowa koszulke!!!! Co to ma z tym wspolnego?? NIE MIALAM NA SOBIE NIC ZIELONEGO I OTO MAMY POWOD!!!!  A ze niby skad ja mialam o tym wiedziec?? :) Tak wiec otaczaly nas koniczynki, zielone krasnale z ruda broda ( wierze, ze maja jakies specjalne imie ale jeszcze mi sie ono nie ukazalo), zielone piwo z pianka ktora wygladala jak bita smietana, ale nia nie byla i pelno parad ludzi majacych irlandzkie korzenie.

Poza tym po raz tysieczny w ruch poszedl najslynniejszy wyciskacz lez - tak zgadliscie, mowa o Titanic'ku i popcorn. Dodatkowo zostalam wciagnieta do ogladania Walking Dead o zombie, ktory ma nie wiem ile odcinkow i stal sie kolejnym serialem do sledzenia kiedy pojawia sie nowe.

I wlasnie tak pada uderzajac o szyby i chyba jeden z nielicznych razow nie jestem zirytowana deszczem. I pojawia sie dowod ze punk widzenia zalezy od punktu siedzenia i wszystko zalezy od nas i naszego nastawienia. Jak to tutaj mowia "If life gives you lemon, make lemonade" i tym oto przepieknym watkiem zakonczmy dzisiejsze wypociny i do napisania jak to moja Mamusia sie wyrazila jak juz bede stara :)

2 komentarze:

  1. wspaniale :)
    A jak tam z twoim angielskim ?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. To strasznie fajny pomysł na jaki wpadłaś z pisaniem tego bloga, będzie dla Ciebie świetną pamiątką, tego życzę :-) No tu na szczęście gradu nie ma, ale na nieszczęście 3o stopni też nie :-) Chociaż właśnie podejrzewam, że gdyby były wszyscy by narzekali :-) Kurcze, pospałabym tak do 11... eh! Pozdrawiam serdecznie! :-)

    OdpowiedzUsuń