sobota, 24 marca 2012

Zabawa w jacuzzi i paski na nogach

Na 18 urodziny mialam tort. I kolacje. I nic nie musialam robic poza lezeniem w lozku i opierdzielaniem sie :P Tort bylo oreowo lodowo smietankowy. Mniam mniam. dostalam mnostwo zyczen. Jedne byly szczere, inne bpo tak wypada, a jeszcze inne bo facebook przypomnial. Dostalam cudne kartki i ta, ktora rozbawila mnie do lez od mojego starszego braciszka :P Ciekawe skad on wie co tu sie robi?? :D Dostalam cudowny filmik ze zdjeciami i zyczeniami od moich przyjaciol i nawet matka zaspiewala mi po brazylijsku sto lat.

Poza tym przerwa wiosenna przeleciala mi na cudownym nic-nie-robieniu. Kinga w koncu zalatwila dla nas miejsca na stancji, wlasnie ogladam krola lwa, wszyscy maja bzika na punkcie  The hundred games. Bylam na swoim pierwszym meczu baseball'u i dodatkowo mielismy wipowskie bilety. Wlasny pokoj z hostessa, jedzeniem i balkonem gdzie mozna bylo wyjsc i z lekka duma wywyzszenia ogladac przez trzy godziny piekielnie prosto mowiac widowisko.

I wczoraj zebralismy sie na basenowa impreze. Siedzielismy w basenie od 2 pozniej zebralismy sie pod kino zeby przez 30 minut sie klocic na jaki to film nie pojdziemy pojechac do mac'a na dinner i wrocic do jacuzzi i siedziec tam do 10.

A dzis poszlysmy z Le do Staebucks'u i zajelo nam to jakies 30 min tam i z powrotem. Mialam na sobie krotkie spodenki i brazowe buty, ktore w tamtym roku nastraszyly mnie ze niby to zniknely ale sie szczesliwie znalazly. Albo raczej Tatus mi je znalazl. Ale chodzi o to ze one maja paski. A teraz po spacerze ja mam paski na nogach, takie bialo-opalone. I tu sie klania lekcja z sierpnia i wrzesnia. W miare jak temperatura wzrasta filtr na razie 50 pozniej 80 idzie w ruch i zeby o tym nie zapomniec. Chwycilo mnie oczywiscie na twarzy i ramionach ale nie ma co narzekac. Nie bede musiala sie wylegiwac jak sledz zeby miec ladna opalenizne w 15 min :P i juz niedlugo zacznie sie sezon wracania ze szkoly prosto do basenu. Czyz to nie piekna perspektywa??

O i na urodziny w koncu potwierdzili mi bilet. Jednak wroce do domku :) Goraco mi teraz w twarz i czuje jak  mnie ramiona pieka. I na zewnatrz jest goraco tak ze sie nie chce wychodzic.

I zlosliwosc losu. Jak chcemy isc na impreze to nikt sie nie pofatyguje zeby zrobic, a jak nie mamy ani ksztyny ochoty to wszyscy zapraszaja... Czyz to nie zwykla zlosliwosc?? no nic. Ale dalej mi ciezko uwierzyc ze w ostatnia sobote przerwy, gdzie pozniej do zakonczenia roku mamy 10 miesiecy bez ani jednej malutenkiej przerwy ( a w kazdym razie oni bo ja nie wierze ze sobie nie zrobie takiej pyciutkiej, albo zawsze przeciez mnie moze glowa rozbolec, co nie?? w koncu jestesmy tylko wadliwie zrobionymi ludzmi ( haha tak mi przyszlo do glowy cos jak made in china ;D)) nic sie nie dzieje. To jest wrecz nierealne no ale nic :) zobacze i zdam relacje, jeszcze troche do wieczora zostalo :P

A w nastepny weekend mamy oboz ze wszystkimi outbands students i mamy dostac nasze torby na train tour i bedziemy lowic ryby, znow sie ze wszystkimi zobaczymy i tak mi mija czas :)

2 komentarze:

  1. a jak z amerykańskimi chłopakami ?
    lecą na takie dziewczyny z wymiany ?
    Jola :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka. Jakiś czas temu pisałam już do Ciebie, ale komentarz z jakiegoś powodu się nie wyświetla. Czytałam wszystkie Twoje notatki, pisz więcej, bardzo mnie ciekawią :) Wiesz, też miałam jechać do Arizony, tyle że na 2 lata. Ale ostatecznie jadę do amerykańskiej szkoły w Szwajcarii. Też całkiem sama. Dlatego dzięki, że dzielisz się doświadczeniami:) Ola z american-swiss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń