niedziela, 11 marca 2012

Chyba bedzie mnie tu znacznie wiecej poniewaz nie jestem juz taka systematyczna w prowadzeniu "papierowego pamietnika" a z racji ze w ani tam ani tu nie zamieszczalam jakis niewiadomo jak glebokich wynurzen nie bedzie to dla mnie problemem przezucic sie na ta forme kolekcjonowania moich wspomnien.

Takim oto sposobem udalo mi sie wczoraj zalatwic tylko kilka spraw ktore chcialam miec juz z glowy a mianowicie np. otworzyc drugie konto w banku. Pan ktory wzial na siebie odpowiedzialnosc tego czynu byl niesamowicie rozmowny i jak sie okazalo ma korzenie nie inne jak polskie. Jego mama urodzila sie w Krakowie a tata pochodzi z Warszawy. Na pytanie czy jest w stanie mowic po polsku odpowiedzial ze rozumie praktycznie wszystko natomiast mowienie przychodzi mu nieziemsko trudno... Dowiedzialam sie rowniez ze jego brat poslubil rodowita Polke, ktora poznal podczas uwaga uwaga!!! Jej rocznej wymiany w Stanach. I prosze jaki swiat jest maly.

Po tym wszystkim pojechalam z moja host mama na cos w rodzaju targu gdzie placi sie $10 i mozna zabrac ze soba nawet do 60 funtow warzyw i owocow co daje nam jakies 30kg.

Pogoda juz zaczyna sie robic powolutku niemilosierna takze topy na ramiaczkach i krociutkie szorty poszly w ruch. U mnie. U nich juz jakis czas temu.

Nie udalo mi sie natomiast zalatwic jeszcze wczoraj sprawy z aparatem wiec musze sie tym zajac w najblizszym czasie zeby nie zostac bez tego gadzetu na przerwe wiosenna. Przyjezdza do mnie na ten weekend Estele ze Szwajcarii, ktora zaczela swoja przerwe w piatek po szkole. I obiecala ze przywiezie babeczki. I nie! Nie mam na mysli babeczek z piasku :D

A ja jak na dzien dzisiejszy, a jak by juz byc szczera to w dzien czwartkowy ubieglego tygodnia, skonczylam ze wszystkimi szkolno-poszkolnymi sprawami zamierzam radosnie wrocic do plywania w cudowno-chlodnej wodzie, ktora bedzie mi fantastycznie umilac zycie podczas upalow i lagodzic cierpienie :)

Bylysmy dzis z Le znow na spacerze i to jest niesamowite jak ludzie sie na nas dziwnie patrza ze spacerujemy, a moze to po prostu chodzi o nasze zachowanie?? No w kazdym razie cos musi byc z nami nie tak :P I mialysmy dzic smieszna sytuacje. Dla wprowadzenia musze dodac ze jej imie pisane jest Leticia z przeglosem nad e i wymawia sie je Leczisjia a z racji ze oni tego nie umieja to wypowiadaja je Letiszia. Druga strona medalu jest taka ze imie Letiszia nosza tutaj tylko czarne kobiety. Nasza wpadka polegala na tym ze bylysmy oddac film do red box'u ( jest to takia maszyna wygladajaca dokladnie tak jak ta na napoje tyle ze czerwona i z filmami gdzie mozna wypozyczac filmy) i o czyms intensywnie rozmawialysmy. Przed nami i za nami w kolejce bylo dwoch czarnych kolesi. I jako ze w takich sytuacjach zawsze musi zdarzyc sie wpadka zaczelysmy rozmawiac o jej imieniu i tym jak oni nie potrafia tego wymowic i gzdies pomieczy uzylysmy tego slowa czarni odnaszac sie w kontekscie do ludzi. I zaraz po tym zorientowalysmy sie w jakim jestesmy towarzystwie :p Nie zeby oni cos powiedzieli albo popatrzyli sie jakos dziwnie ale musieli to uslyszec!! No i jak im tu wytlumaczyc ze nie jestesmy rasistkami anie nie mialo to byc cos zlosliwego?? Ale przynajmniej jest nauczka zeby zawcze uwazac na slowa :) Znajac mnie nie nadlugo sie to zda ale zawsze cos :)

Nie wiem rowniez czy wam wspominalam juz ale moja counselor nie moze mnie zabrac do Vegas bo ma duzo pracy wiec moja cudowna rodzinka sie zaofereowala ze przy okazji wszystkiego trafia i tam razem ze mna :)

Natomiast na dzisiejszej rozmowie z moja Mamusia znow bylam nekana zeby wybrac sie na mecz Phoenix Sun i wesprzec mego rodaka Marcina Gortata wiec chyba sie w koncu zbiore i zapytam jak mozna sie dostac na ich mecz. Ale juz przegapilam niestety mecz na ktory to specjalnie pojawily sie polskie chearliderki i pokazaly klase na tyle ze i te amerykanskie zapragnely sie czegos nauczyc :D

I tym milym akcentem zegnam sie z wami na dzisiaj i wyglada na to ze znow niedlugo napisze :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz