czwartek, 15 marca 2012

Fruit salsa i spring break!!! :)

Tak wiec dzis oficjalnie zaczyna mi sie przerwa wiosenna, ktora trwa niestety tydzien no ale dobre i to :) Powinna sie zaczac jutro no ale nie ma to jak sie urodzic pod szczesliwa gwiazda :) A tlumaczac sie przyjezdza do mnie Estel ze Szwajcari, a moze powinnam napisac Kingman?? Tak tak osoby z Radosnej ktorym znajomo to brzmi, dokladnie z tego miasteczka pochodzi Nate :) W kazdym razie przyjezdza i zostaje na noc wiec ja mam wolne:) Na polnocy stanu maja przerwe w tym tygodniu wiec dlatego pozwolila sobie na takie burzujstwo xD

Na lekcji gotowania zrobilismy pierwsza w miare zjadliwa deserowa potrawe wiec jest calkiem calkiem skoro pod koniec roku nasza pani zaczyna sie rozkrecac i pozwala nam robic cos smacznego. Bylo to mianowicie, a moze raczej byla to owocowa salsa, ktora wcale nie wygladala jak salsa a raczej jak saladka owocowa, poniewaz nie kapala sie w zadnym sosie a kawalki byly za duze jak na deep ( a moze to nasza wina ze za grubo pokroilismy??). Do tego zrobilismy cynamonowe placki tortillowe i serowy sos a na to wszystko okruszki czekolady... Brzmi smacznie?? To teraz sobie wyobrazcie jak smakuje :)

Zakonczylismy rowniez dzisiejszego dnia prezentacja produkt na marketing, ktory mielismy wymyslec sami od a do z. Bylo piec piecioosobowych grup. Mi sie trafila grupa 4 rowno popiep... no niewazne, w kazdym razie bylo duzo smiechow i zabawy i tak bedzie dziwnie wrocic do normalnego trybu lekcji. Musze wspomniec ze byli niesamowicie nadpobudliwi i popsuli w klasie co sie tylko dalo zaczynajac od zszywacza po tablice, poniewaz nasz nauczyciel byl nieobecny przez 5/12 dni robienia projektu, wiec mieli na to czas :P Jak na razie nikt sie jeszcze w wyzadzonych szkodach nie pokapowal :D

W szkole wszyscy zaczynaja juz rozmawiac o promie ktory ma miec miejsce 28 kwietnia. Juz powoli plakaty zaczynaja sie pojawiac, dziewczyny chodza z kwiatkami z racji zwyczaju ze chlopcy powinni zaprosic je w jakis uroczy sposob... Ja od razu mowie obiecalam juz mojej paczce znajomych ze pojde z nimi i nie zamierzam bawic sie w zadne "date for prom" . Tymbardziej ze maja z tym mnostwo legend pt "prom night" itp, a ja raczej nie mam ochoty na takie zabawy :P

Zblizaja sie rowniez moje urodziny w zwiazku z czym dostalam juz przerozne pytania m. in. woli szebymy ci zrobili impreze niespodzianke zz ludzmi ktorych my zaprosimy, czy moze wolisz impreze niespodzianke ale zrobisz nam liste ludzi ktorych chcesz miec?? Bylo jeszcze kilka innych:P ale je juz zachowam w moich myslach :)

Pogoda robi sie jednym slowem wakacyjna. Nie dla nich, a dla mnie. Ale to juz nie moja wina ze kiedy na termometrze pojawia sie 34 stopnie zaczynam sie rozleniwiac bo u nas zazwyczaj taka temperatura byla tylko w wakacje. No ale oczywiscie wiernie mnie pocieszaja ze spokojnie, do czerwcowych 49 mamy jeszcze czas. A jak ja o tym mysle to sie kolana pode mna zalamuja, bo doskonale pamietam to 49 z sierpnia i wrzesnia. Ale na szczescie nie ma tego zlegi... i tak dalej. Dostalismy wlasnie dokladny kalendarz naszej wycieczki ktora zaczyna sie 14 czerwca o godzinie 16 w Hollywood a konczy 15 lipca w Maricopie bodajze o ile dobrze pamietam :)

A mojego biletu powrotnego jak nie bylo tak nie ma wiec na razie nie planuje powrotu :D Nawet moja Mamusia juz powiedziala pania w biurze podrozy o moich planach, ale one twardo zapewniaja ze nie ma takiej opcji, zebym nie wrocila... Dziwne... Zawsze myslalam ze ten tekst w stosunku do mnie jest zarezerwowany dla mojej Mamy wlasnie zeby wyperswadowac mi cos z glowy. Ale jak widac cale zycie uczymy sie czegos nowego ;)

Lece sie przygotowac i ogarnac troche wszystko przed przyjazdem Estel :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz