czwartek, 5 stycznia 2012

Kanion i inne takie

Kompletny brak mobilizacji!!! Nawet nie bede probowac robic przyzeczenia noworocznego ze bede tu czesciej bo nie chce go zlamac a znam siebie, moge jedynie powiedziec ze sie postaram zrobic co w mojej mocy ;)

Tak wiec przejdzmy do rzeczy. Wielki Kanion!!!! Jak napisalam ostatnio wzielam sobie wolne od szkoly, zrobilam muffinki i wyjechalam zeby zobaczyc jeden z cudow swiata. Spotkalismy sie ze wszystkimi wymiencami na dinner w jakiejs okolicznej miescince w przytulnej i niesamowicie smakowitej wloskiej restauracji. Nastepnie po opustoszeniu talerzy ruszylismy do miejsca docelowego na nocleg.I tu czekala na nas niespodzianka. Trafilismy do 4 gwiazdkowego hotelu z pieknym wnetrzem i obsluga. Poszlismy do pokoi zeby sie rozpakowac a nastepnie zebralismy sie razem w duzej sali. Kazdy mial powiedziec kilka slowo sobie, przedstawic swoj desert i zwyczaje na swieta. Po tym jakze wyczerpojacym wieczorze :) poszlismy do swoich pokoi. Mielismy pokoje po 4 osoby. No i tak sie stalo ze trafilam do pokoju z dziewczyna z Brazyli, Francji i Szwajcari. Nie znalysmy sie wczesniej z Francuzka bo jest z innego dystryktu ale od razu jakos tak przypadla nam do gustu i widac bylo ze sie dogadamy ;) Tym wiec sposobem zdecydowalysmy sie na zwiedzanie hotelu jak wszyscy poszli spac. Wiecie jak to jest kiedy na sile staracie sie zachowac cisze?? Dokladnie!!! Nigdy nie wychodzi;) Nie moglysmy powstrzymac smiechu!! Ale na szczescie nikt sie nie obudzil. Za to my snalazlysmy jacuzzi do ktorego do tej pory nie wiemy czy mialysmy prawo sie wpakowac. Ale bylo cudownie, taki masaz na koniec dnia ( albo poczatek nastepnego?). No i tak. Wtalismy nastepnego dnia i poszlismy na sniadanie. I tu kolejne zaskoczenia... Obsluga godna swoich gwiazdek, tyle ze tu standarty maja o niebo lepsze niz w Polsce. Po sniadaniu zakomunikowali ze kto chce jechac na wycieczke hellikopterem musi sie zbierac. Wiec zebralismy sie cali podekscytowani, jakies 10 osob i ruszylismy po przygode. Z racji ze od dziecka marzylam zeby zobaczyc Wielki Kanion nie moglam uwierzyc ze moje marzenie sie w koncu spelni. Zdecydowano ze jest nas za duzo na helikopter, i wsadzono nas do malutkiego samolociku. No i co o cudzie swiata?? Szczerze mowiac nic ciekawego! Patrzy sie na to i nie dociera do czlowieka co widzi. Ma sie wrazenie ze to obrazek tam na dole... Niby zapiera dech w piersiach a tak naprawde dziwnie to takie odlegle i niewiarygodne ( ale w sumie zawsze jak mam takie momenty refleksji to mi sie smiac chce ze jestem tutaj po drugiej stronie swiata wiec moze to juz tak ma byc ). Tak weiec uplynelo nam ok 50 minut na obleceniu tej czesci kanionu do okola. I nie chce zeby ktos mnie zle zrozumial. Widok byl CUDOWNY!!! ale jakis taki nie-do-uwierzenia. Nastepnie wrocilismy do hotelu, zabralismy pozostalych wymiencow i pojechalismy na lunch ( gdzie?? no jk to... oczywiscie ze do Mac'a;P ). Po najedzeniu sie fast foodow pojechalismy do Park Narodowego zeby zobaczec tym razem na zywo i z blizszego bliska Kanion. Obeszlismy go na gorze po czesci, bawiac sie jak dzieci w sniegu, zucajac kulkami i ogladajac renifery? losie? w kazdym razie cos w tym stylu. I dalej do nas nie dotarlo chyba co widzielismy. Wieczorem po powrocie do hotelu mielismy koacje i przyszedl do nas MIKOLAJ!!! dokladnie!! taki z broda i czerwonym strojem i ze skarpetkami wypchanymi prezentami :) A wieczorem kiedy Rotary juz nam zaufalo i poszlo grzecznie spac spotkalismy sie w 20 osob w jednym pokoju i zrobilismy "cicha" dyskoteke. W ostatni dzien naszej podrozy dostalismy pozwolenie na pospaie troszeczke dluzej, zjedlismy sniadanie i pojechalismy do IMAX'u na film o Kanionie. No i tu sie okazuje ze z filmu wyciagnelismy mase wiecej niz z samego okladania tego na zywo. Pokazany byl Kanion jak wyglada na dole , z rzeka i wszystkimi niebezpieczenstwami!!! No i tak mozna zaliczyc wyprawe do udanych :)


Co pozniej?? Szkola.... Tyle ze w srode sobie znow wzielam wolne i zrobilam pierogi ktore wyszly znakomicie. Zrobilam je z pania ktora mowi calkiem niezle po polsku, urodzila sie na wschodnim wybrzezu i jej rodzice sa z Polski. Takim to sposobem posmakowalam troszke Polski i na dodatek wszyscy byli nimi zachwyceni. Wieczorem pojechalysmy do kina na film Hugo ktory to bardzo serdecznie polecam jesli bedziecie miec okazje zobaczyc. Nie moge powiedziec o co chodzi zeby nic nie zdradzic, ale historia jest albo autentyczna albo oparta na faktach juz nie pamietam a film jest wrecz cudowny.

Pozniej w piatek przyjechala moja hsiostra z Washington'u ze szkoly. I w domu sie nagle zrobilo tak jakos inaczej, jednym slowem moge ja opisac ze taka sama krejzolka jak my Marta B. Zaliczylam z nia niezliczana ilosc zakupow i rozmow o wszystkim i o niczym. Bardzo pozytywna osoba. jedna z tych ktore roztaczaja usmiech samym pojawieniem sie.

I zaczely sie przygotowania? do swiat. a tak naprawde totalne lenistwo. Nie przypominalo to ani troche naszych swiat i moze to i lepiej bo powtarzano ze swieta to najtrudniejszy okrez dla wymienca. No a jak tu mozna myslec o swietach jak sie chodzi w krotkim rekawku? I to w porownaniu do ludzi w Brazyli u mnie jest zima a nie lato!!! Z przerazeniem stwierdzam ze pogoda zaczyna sie zmieniac i jak przez jakis czas bylo milo i pzyjemnie juz zaczyna sie robic cieplo co zwiastuje ze prawdopodobnie juz w marcu bedzie niemilosiernie goraco :P

Ale wracajac do swiat. w wigilie, ktorej oni nie swietuj miellismy pierogi mojej roboty, poszlismy do kosciola i po powrocie zwiedzalismy osiedle na jezdzacej kanapie ze swiatelkami.( nie mam jej zdjec jeszcze bo sie nie zreflektowalam zeby pozbierac ale mam zdjecia ozdobionych domow :P w prawdzie tez niewiele bo zrobilam je juz pod koniec swiat ale zawsze cos :) ) W Boze Narodzenie odpakowywalismy prezenty chyba ze 3 godziny i poszlismy na obiad do przyjaciol rodziny ktorzy sa z Serbi. Drugi dzien swiat spedzilismy burzujsko na lunchu w slicznym francuskim bistro z pyszntmi potrawami i chodzac po sklepach z okazji swiatecznych wyprzedazy. Nie w naszym zwyczaju ale w koncu jestem tu zeby poznac ich zwyczaje...

29 pojechalismy na narty. W sumie to wyjachalismy kolo 2. Zajechalismy do Flagstaff, poszlismy na dinner a pozniej pojechalismy do kabiny gdzie w uroczum zakopianskim klimacie mielismy spedzic 3 dni. W piatek rano zebralismy sie pelni zapalu i ruszylismy. Wypozyczajac moja deske tak sie zlozylo ze w wypozyczalni mieli flagi roznych krajow w tym takze Polski!! ;) Stok byl troszke oblodzony ale i tak o niebo lepszy niz nasze stoki, ludzie jezdzili w krotkich rekawkach a obilo mi sie nawet o uszy ze w marcu sie jezdzi w samym bikini bo jest tak cieplo. ale bylo genialnie!!! Taki jeden z najlepszych dni na wymianie.


Sylwestra spedzilismy z wymiencami z roznych dystryktow  roznych organizacji. Bylo pelno smiechu, tancow i w sumie wszystkiego co mozna sobie zamarzyc. Tym oto sposobez zakonczylam cudownie rok 2011 i zaczelam jeszcze lepiej 2012. Spalo u mnie w domu 4 innych wymiencow, gdzie znalezlismy sie po powrocie na pace ciezarowki jadac bez butow i skarpetek, w srodku zimy... :)
W pierwszym dniu 2012-go gralismy w golfa w krotkich rekawkach i chodzilismy po imprezach przebierajac sie za sumo ( co wcale nie bylo latwe:P ). 2 stycznia zmienilam rodzine a wczoraj znow sie spotkalismy z wymiencami. Po tych kilku miesiacach jasno mozna stwierdzic ze nie ma to jak oni. Tym bardziej ze Amerykanie sa naprawde dziwni i o ile mozna z nimi spedzic czas na lunchu w szkole jakos az tak do nich ie ciagnie zeby spedzac czas jak z ludzmi z calego swiata w tym samym polozeniu.


Cos o Nowym Roku?? No coz, podsumowujac 2011 byl dziwny!! koniec 1 klasy cale przygotowania do wyjazdu i ta niepewnosc a raczej niewiara w to co ma sie wydazyc. Wyczekiwanie i ekscytacja, niepewnosc przed nieznanym. A druga polowa?? Przyniosl mi ten rok kilku niesamowitych ludzi wlacznie z moja pierwsza hrodzina ktora na pozegnanie powiedziala ze chca abym zawsze wiedziala ze mam tutaj druga rodzine na ktora zawsze moge liczyc i do ktorej zawsze moge przyjechac. Nauczylam sie rowniez w tym roku troszke cierpliwosci, jak wyczekiwac czegos co ma nastopic bez ukladania planow w mojej glowie jak to ma wygladac, wydaje mi sie ze zlapalam troche luzu do swiata i przedewszystkim do nauki. Uswiadomilam sobie ze sprawy, ktore uwazalam za naprawde istotne wcale nie maja az takiego znaczenia, zlapalam inny poglad na swiat, zrobilam niesmiale plany na moja przyszlosc i  w tym momencie nie mam zadnych oczekiwan, marzen owszem ale nie oczekiwan. Jestem gotowa zeby przyjac to co mi 2012 da i za razem niesamowicie podekscytowana na to wszystki. Jus sie nie moge doczekac Obozu z wymiencami w nastepny weekend, juz sie nie moge doczekac moich urodzin, pierwszego i ostatniego promu w moim zyciu, wycieczki do okola stanow i powrotu, zeby zobaczyc wszystkich w Polsce ale z drugiej strony chcialabym to jak najbardziej opoznic zeby zostac tu jak najdluzej. Jestem nawet podekscytowana na powrot do Radosnej ( nie mylic na powrot do nauki :D ) spedzac z ludzmi 24h na dobe, bawic sie, uczyc, poznawac i odkrywac!! Bez oczekiwan ale z niesmiala nadzieja na cudowny czas!!

Zdjecia:

sylwester i nowy rok : https://picasaweb.google.com/111937434417703006578/SylwesterINowyRok

swiatelka na domach: https://picasaweb.google.com/111937434417703006578/HousesLights

i Wielki Kanion:https: http://picasaweb.google.com/111937434417703006578/GradnCanyon



Mam nadzieje ze dziala ;)

Szczesliwego Nowego Roku Polsko!!! I spelnienia tych marzen, ktore powinny sie spelnic!!